środa, 22 stycznia 2014

Coś dla maluszków...

Wiem, wiem miałam się tutaj pojawiać już w grudniu, bo tak pisałam, ale czasami trzeba zatęsknić, zrobić sobie urlop odpuścić. Wcale nie żałuję, że tak długo mnie tutaj nie było teraz mam siłę i wenę, by pisać, a nawet czas na pisanie recenzji się znajdzie, bo już trzeci dzień mam ferie. A jak tam u Was? Kiedy macie ferie? 

Dzisiaj króciutko. Mała rozgrzewka. Dzisiaj chcę Wam zaprezentować serię dla dzieci tych najmłodszych, ale interesującą, więc po kolei:

1. Kolejka Błażeja w tej książce poznajemy Błażeja, który jest motorniczym kolejki wraz z nim mały czytelnik może bliżej poznać na czym polega praca motorniczego i z czym musi się zmagać taka osoba. Pani Emilie zabiera malucha wspaniałą przejażdżkę pociągiem.


2.Druga książeczka, czyli  Autobus Mariusza także bardziej przeznaczona jest dla chłopców, jednak nie ma to chyba znaczenia. Oczywiście bohaterem jest tytułowy Mariusz, który codziennie jeździ czerwonym autobusem przez miasto rozwożąc ludzi w w przeróżne miejsca. Widzi kto wsiada kto wysiada i musi sobie poradzić z zakorkowaną ulicą, aby na czas dojechać na przystanek.

3. Chyba każda dziewczynka bawiła/bawi się lalkami sposób zabawy jest przeróżny można udawać pielęgniarkę lub doktora, nianię albo tak jak Lola ugotować dla nich obiad i zrobić herbatę.  :p
Lola gotuje dla lalek

4.  Przed ostatnia książeczka jest z serii,  z którą spotkałam się po raz pierwszy. Mała Luiza śni o tym, aby zostać baletnicą i tańczyć na scenie. Wraz z nią mały czytelnik przenosi się do pięknej krainy snów i marzeń.:)     Mój sen o... Balerinie


5.  I ostatnia pozycja na dzisiaj to coś dla najmłodszych. Ta książeczka jest cudna zawiera wspaniałe ilustracje, kolorowe, piękne. Ku mojemu zaskoczeniu część z nich to zdjęcia plastusiowych modeli. Ilustracje dotyczą morza, więc znajdziemy tutaj rybki, zamkowy piasek i pytania dotyczące tych morskich stworzeń. :)  Morze

Każda przedstawiona przeze mnie książka jest autorstwa dwóch pań Nathalie Belineau i Emilie Beumont


Ad.1:   Tytuł oryginalny: Le train de Bastien
Liczba stron: 13
Rok wydania: 2011


Ad.2:  Tytuł oryginalne: Le bus de Marius
Liczba stron: 13
Rok wydania: 208

Ad.3: Tytuł oryginalny: Lola joue a la dinette
Liczba stron: 12
Rok wydania: 2011

Ad.4: Tytuł oryginalny: Mon reve de... Danseuse etoile
Liczna stron: 12
Czas czytania: 2010

Ad.5: Tytuł oryginalny:  La mer
Liczba stron: 16
Rok wydania: 2007


Przeczytane w ramach akcji  "Odnajdź w sobie dziecko".

piątek, 6 grudnia 2013

Co czyta Martyna?

Hej! Może nikt nie zauważył, ale pewnie ktoś się znajdzie, że prawie tutaj mnie nie ma. Serdecznie Was przepraszam albo nie mam czasu albo sił. Jednak to nie jest tak, że nic nie czytam. Czytam nawet dużo tylko szkoda, że nie książki,które bym chciała.
Chodzę do drugiej klasy liceum o profilu humanistycznym, dlatego to, co Wam teraz pokażę nie powinno Was zdziwić:

1. Słownik angielsko- polski polsko-angielski. Idiomy i gramatyka. 
Tadeusz J. Grzebieniowski, Andrzej, Kaznowski, Lidia Simbierowicz, Sylwia Twardo

No dobra nie czytam go, ale przeglądam i to bardzo często. Jestem pewna, iż zaglądnęłam na każdą stronę.
Polecam ten słownik, bo zawiera w sobie dużo słówek, które często są używane w podręcznikach szkolnych, a nawet w mowie potocznej z idiomami jest podobnie. Gramatyka, zaś znajduje się na samym końcu i jest napisana jakby w pigułce, co bardzo mi się podoba.


2. Słowniczek angielsko- polski polsko-angielski. Anna Reszkiewicz, Alfred Reszkiewicz

Jak jego tytuł wskazuje jest mały i poręczny. Niestety zawiera bardzo mało słów i denerwuje się przynim,bo rzadko jakie znajdę. Polecam go raczej dla osób początkujących i uczniów podstawówki, ponieważ wtedy był mi najbardziej przydatny. Jego ogromnym plusem jest fakt, że znaczenie każdego słowa zilustrowane jest przykładem.



3. Słownik synonimów i antonimów. Beata Gajewska, Marta Pawlus

Rewelacyjny słownik. Należę do osób, którym czasem zabraknie słowa. Ten słownik "znajdzie" zawsze wyraz, który mam na myśli lub pasuje do kontekstu. Haseł jest bardzo wiele, ponieważ, aż 977 haseł głównych, a układ na stronie jest bardzo przejrzysty i ułatwia szukanie słówek. :)




4. Słownik ortograficzny języka polskiego. 

Bardzo stary słowni No dobra nie, aż tak stary, ale jeden z najstarszych jaki mam w domu. Biedak służy mi już od kilku dobrych lat, a wcześniej służył mamie. Zawiera bardzo dużo haseł i zawiera zasady pisowni, co okazuje się bardzo przydatne, jeśli ktoś ma problem z ich zapamiętaniem.

5. Słownik wyrazów obcych.  (Niestety nie znalazłam okładki) Magdalena Tytuła, Jacek Okramus

Mama kupiła mi go w ... Biedronce. Cena nie była duża tylko 10 złotych na dodatek bez grosika. Okazał się bardzo przydatny i zawiera dużo "dziwnych" słów, których nigdy nie słyszałam.

6. Nowa matura. język polski. Poezja. Interpretacje. Marta Makowiecka, Mariusz Pawłoski

Dobra może w tym poście za dużo się rozwodzę nad tym jakie te książki są świetne i przydatne, ale ta przyda się każdej osobie. Na profilu humanistycznym tak, jak mi!:p Również osobą, które chcą się przygotować na lekcje, jednak nigdy nie wiedzą co autor miał na myśli. Wiersze są wyjaśnione w sposób jasny, zrozumiały i zwięzły.

7. Cyprian Norwid. Wybrane wiersze.  Marta Kordys-Tomaszewska

Książeczka bardzo małych gabarytów przez to można ją wziąć wszędzie i wykorzystać w każdej sytuacji. W porównaniu do poprzedniej pozycji ta nie zawiera wiersz, ale same opracowania i krótką biografię poety. Jednak można się z niej wiele dowiedzieć i jak się okazuje nauczyciele przekazują to wszystko na lekcji, co jest tam napisane.



To nie wszystko, ale ja już nie mam sił, aby pisać tych książek jest jeszcze trochę. Nie lubię wpisać haseł wujka Google wolę korzystać z książek, dlatego tak tyle ich jest.




niedziela, 10 listopada 2013

"Paddington przy pracy"

Autor: Michael Bond
Tytuł: Paddington przy pracy
Tytuł oryginalny: Paddington at work
Liczba stron: 147
Czas czytania: 1 godzina
Rok wydania: 2000



Moja opinia: Któż nie zna tego misia? Bardzo charakterystyczny z niego typ. Nosi czerwony kapelusz i niebieski płaszcz, a ze sobą zawsze ma walizkę, gdzie trzyma najpotrzebniejsze rzeczy.

   Pierwszy raz spotkałam się z nim w bajce animowanej na jakimś kanale telewizyjnym. Miś bardzo mnie irytował, ale zarazem tak samo ciekawił.  To bardzo miły i kochany, milusiński niedźwiadek. Mieszka u pewnej rodziny i bardzo dużo podróżuje po świecie.


Najbardziej denerwującą cechą Paddingtona jest fakt, że za co by się nie zabrał to za każdym razem coś zepsuje, ale oczywiście nie umyślnie i zawsze kierują nim dobre intencje i chęć pomocy, a że nie wychodzi to inna sprawa.


    W tej części Paddington postanawia iść do pracy, aby zarobić pieniądze. Niestety zostaje oszukany przez mężczyznę i niedomyślny miś oddaje mu wszystkie pieniądze. Teraz trzeba spłacić dług i odszukać tego pana.

Książka przeznaczona dla dzieci od 7 roku życia.

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Odnajdź w sobie dziecko".

sobota, 2 listopada 2013

Podsumowanie wyjątkowo dwóch miesięcy, czyli września i października. :)

Cześć,  jak tam długi weekend.? Jak Halloween? Obchodzicie te święto? W zeszłym miesiącu nie napisałam żadnego podsumowania miesiąca, więc w tym będzie z dwóch.

Przeczytałam 11 książek:

1. "Monachomachia" Ignacy Krasicki str. 47
2. "Aghata Raisin i ciasto śmierci" M. C. Beaton str. 252
3. "Jak wychować sobie chłopaka?" Jaye Carol str. 132
4. "Mój sekretny jednorożec. Magiczne zaklęcie." str. 121
5. "Nowa Fantastyka" numer 09/2013  str. 80
6. "Kukbuk" nr 2 marzec/kwiecień 2013 str. 191
7. "Konrad Wallenrod" Adam Mickiewicz str. 64
8. "Dziady" Adam Mickiewicz str. 288
9. "Zauroczenie" Margit Sanoemo str. 257
10. "Łańcuszek" Iwona Sobolewska
11. "Być jak .... Adele" str. 239

A teraz reszta.. Jest Was już 70, zaś na fanpage 49. Skomentowaliście 29 razy. W przeciągu dwóch miesięcy dodałam tylko  sześć postów w tym książki przeczytanej w wakacje pt. "Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy".  :( Pełna liczba wyświetleń wynosi           16 746.

poniedziałek, 28 października 2013

"Jak wychować sobie chłopaka?"

Autor: Jaye Caroll
Tytuł: Jak wychować sobie chłopaka?
Tytuł oryginalny: How train a boy?
Liczba stron: 132
Czas czytania: 2 godziny




Moja opinia: Głupi tytuł prawda? Moim zdaniem bardzo infantylny. Pozostaje pytanie, czy w ogóle da się wychować jakiegoś chłopaka? A powinno się? Szczerze mówiąc, a raczej pisząc to nie, bo to jednak człowiek, a nie zwierzątko. Ale o co chodzi z tym tytułem i dlaczego taki?
   Otóż już na pierwszych stronach poznajemy siostry bliźniaczki.Jest poranek, a one szykują się do szkoły. Przy okazji z okna wypatrują chłopaka, który podoba się jednej z nich, przechodzi on tutaj, co rano więc Chloe chce się na niego natknąć niby przypadkiem.

Ich rodzice są w separacji. Mama dziewczynek jest projektantką i ma do uszycia jeden z najważniejszych ze swoich projektów w życiu. Zaś tata nastolatek, który mieszka w przyczepie daje im szczeniaczka. Ich rodzicielka nie jest zadowolona z tego pomysłu od samego początku. Gdy Ridley i Chloe nie udaje się odpowiednio wychować psa mama chce go wydać. Zaś one nie godząc się na to wyprowadzają się do taty.

     Chloe przez ten cały czas próbuje zaimponować przystojniakowi. Dziewczyna jest wielce zdziwiona, gdy odkrywa, że chłopak na tym samym polu kempingowym co jej ojciec. Gdy pewnego razu próbuje nauczyć  niesfornego psiaka sztuczki z książki chłopak zwraca na nią uwagę. Wtedy to czternastolatka dochodzi do wniosku, że techniki porozumiewania się z psem mogą być wykorzystane do kontaktu z płcią przeciwną. Jej siostra Ridley uważa ten pomysł za niedorzeczny, ale w końcu w przypływie desperacji sama próbuje tego.

   Jeśli szukacie ambitnej książki to nie zaglądajcie do niej. Jednak ja muszę Wam się przyznać, że już dawno nie uśmiałam się tak przy książce.Akcja jest szybka przez dużą liczbę przeróżnych wydarzeń.

Dzięki tej opowieści widać , jak bardzo różnią się od siebie siostry, nawet bliźniaczki. Książka bardzo mi się podobała i wcale nie żałuję, że ją wypożyczyłam chociaż był to przypływ chwili. :)

sobota, 12 października 2013

"Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy"

Autor: Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Tytuł: Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy
Liczba stron: 472
Czas czytania: 2 dni
Rok wydania: 2010



Moja opinia: Rodzina jest najważniejszą rzeczą na świecie. Ludzie z nami spokrewnieni są osobami, które najczęściej znają nas najlepiej. Sama uwielbiam słuchać historię moich przodków; bądź swoje wpadki, czy wypadki z wczesnego dzieciństwa.

Jednak istnieją taki rodziny, których los spisał dosyć długą i zawiłą historię. Taką rodziną bez dwóch zdań jest rodzina Zajezierskich.

W małej miejscowości zwanej Gutowie trwają wykopaliska. Pewnego dnia archeolodzy dokonują okrycia szczątek kobiety na której ręku znajduję się pierścień z inicjałami CC. Studentka Iga i jej ojciec wiedzą, że niegdyś należał on do ich rodziny. Młoda kobieta próbuje dowieść, że to prawda.

Ojciec Igi nie jest zadowolony, że córka tak mocno przejęła się sprawą mumii. Niestety mężczyzna ma dużo problemów do rozwiązania. Jego mama Celina Hryć jest ciężko chora, a on ma przejąć po niej rodzinny interes to znaczy cukiernię na rynku. Niestety przez to będzie musiał spłacić ciągle niezadowolone rodzeństwo.


Są błędy, których nie sposób uniknąć.

   Książkę można by było podzielić na trzy części, które zostały przez autorkę porozrywane i umieszczone w różnych miejscach. Każdy rozdział rozpoczyna się rokiem, w którym rozgrywa się akcja. Czytelnik ma okazję poznać ród Zajezierskich od niemal samego początku.


Słowa... Posłańcy myśli, kłamliwi zdrajcy, okrutni zabójcy spokoju dusz niewieścich. Wywołują zamęt w sercu, rumieniec na policzkach, przyspieszając oddech. Każą szeptać wyznanie na wyznaniem, ton wyniosły zmieniają w błagalny, zasnuwają umysł woalem nierealności, wymuszają wiarę w spełnienie marzeń o miłości idealnej.

    Dzięki pani Gutowskiej miałam okazję przenieść się w świat bali, arystokratów i aranżowanych małżeństw. Autorka nie szczędzi opisów. Było one bardzo dokładne przez co czasami obszerna, ale nigdy nie wydawały się długie lub nudne. Dzięki nim czułam się jakbym tam była i przeżywała wszystko wraz z bohaterami.

    Bardzo podobało mi się, że autorka do fabuły wplątała i opisywała wątki historyczne. Również to, że opisywała życie arystokracji bez owijania w bawełnę. Wszystkie intrygi,machlojki, ale też romanse były podane bez mydlenia oczu.

ból jest niczym. Bez niego życie byłoby jak potrawa bez soli – zupełnie pozbawione smaku.

    Dla mnie największy minus to zbyt wiele imion i nazwisk. W całej książce przeplata się bardzo dużo osób. W całym tym galimatiasie nie raz się pogubiłam. Dobrze, że z tyłu powieści było drzewo genealogiczne, które pomagały mi kolokwialnie mówiąc ogarnąć tą liczną rodzinę.

    Porażający był dla mnie stosunek Hryciów do siebie nawzajem. Hryciowie są wobec siebie strasznie wrodzy i nie chętni, choć nie okazują tego prosto w oczy.  Powód jak dla mnie banalny - otóż każde z rodzeństwa chce trochę uszczuplić z majątku rodziców. Jednak tylko najmłodszy syn jest na tyle rozważny i mądry, aby całość wziąć w  ryzy, a przede wszystkim tylko on   i jego córka Iga zajmują się chorą matką w przypadku dziewczyny babcią.

  To pierwsza książka dla dorosłych Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk. Pochłonęłam ją w przeciągu trzech dni. Żadna moc nie zdołała mnie od niej oderwać. Ze strony na stronę chciałam więcej i więcej. Zawsze powtarzałam sobie w myślach, że to już ostatnia strona, ale najczęściej nie było to zgodne z prawdą.

Prostowanie ścieżek losu przynosi często opłakane skutki.

    Ta powieść  bardzo mi się podobała. Po prostu bez zbędnych słów. Miałam przyjemność dzięki niej poznać język pani Małgorzaty i bardzo przypadł mi do gustu, tak samo jak pomysł na fabułę. W dobie królowania wampirów i książek o celebrytach wydaje się być oryginalny, a przy tym zwyczajny.

Jakie czasy tacy żebracy.

  Polecam każdemu szczególnie wielbicielom powieści historycznych i obyczajowych. :)
  Ja nie mogę się doczekać kiedy poznam dalsze losy Gutowa, Hryciów i pierścienia.

piątek, 27 września 2013

"Monachomachia"

Autor: Ignacy Krasicki
Tytuł: Monachomachia
Liczba stron: 32 ( z opracowanie 47)
Czas czytania: 20 minut
Rok wydania: 2003




Moja opinia:  To jest moja pierwsza lektura szkolna w tym roku. Ignacy Krasicki był jednym z reformatorów oświeceniowej Polski. Tworzył bajki, satyry i poematy heroikomiczne.


Jednym z nich jest Monachomachia. Autor opisał w niej spór pomiędzy Dominikanami i Karmelitami bosymi. Dzieło to negatywnie ocenia tych dwóch zgromadzeń. Po opublikowaniu tego utwór spotkał się z liczną krytyką. Pisarz w odpowiedzi napisał Anty-monachomachie.

Krasicki we swej pracy uwypuklił wszystkie cechy, jakich nie powinien posiadać duchowny. Po pierwsze obżarstwo i pijaństwo, są to klasztory żebracze i jak przystało na takie zgromadzenie ich posiłki powinny być pokutne i skromne. Po drugie lenistwo i dążenie do zbytku. Dobrym przykładem jest to, że wstawali dopiero, gdy się wyspali i nie wypełniali należycie swych obowiązków dusz pasterskich.

I śmiech niekiedy może być nauką kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa

Jednakże Ignacy Krasicki przede wszystkim wyśmiewa ich głupotę  oraz ciemnotę, co głównie widać w pieśni trzeciej. Otóż mnisi nie wiedzą, gdzie znajduję się klasztorna biblioteka, choć pamiętają, że takowa, gdzieś się znajdowała. Zajmował się nią brat Arnolf, ale było to trzydzieści lat temu. Mężczyźnie wcale nie są zadowoleni, iż będą musieli powrócić do studiowania i uczenia się z przeróżnych ksiąg, bo po prostu wygrywa lenistwo. Zdają sobie jednak sprawę, że to najlepsza broń, aby pokonać przeciwnika muszą pogłębić swą wiedzę.

Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych. Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych

Okazuję się, z uczona dysputa przerodziła się w bijatykę i rzucanie wszelkimi różnymi przedmiotami, a na koniec alkohol rozwiązał im języki.

Pisarz w bardzo komiczny sposób opisał zachowanie mnichów. Ucieka się do wyzwisk pod adresem duchownych. Stosował ironię i sarkazm.

Książki nieszczęsne, waszą zjadłą cnotą. 


Każdego czytelnika rozśmieszą sceny bitwy oraz stosunek duchownych do pracy. No mojej buzi raz po raz pojawiał się pobłażliwy uśmieszek dla wypowiedzi i czynów mnichów. Po tej lekturze mój obraz tamtejszych duchownych trochę się zmienił. Chociaż poemat był wydany już dobry kawałek temu to dostarczył mi sporej dawki humoru tym bardziej, że bardzo lubię satyrę. 

Lektura szkolna do drugiej klasy szkoły ponadgimnazjalnej. 

Przeczytałam w ramach akcji  "Odnajdź w sobie dziecko"