piątek, 6 grudnia 2013

Co czyta Martyna?

Hej! Może nikt nie zauważył, ale pewnie ktoś się znajdzie, że prawie tutaj mnie nie ma. Serdecznie Was przepraszam albo nie mam czasu albo sił. Jednak to nie jest tak, że nic nie czytam. Czytam nawet dużo tylko szkoda, że nie książki,które bym chciała.
Chodzę do drugiej klasy liceum o profilu humanistycznym, dlatego to, co Wam teraz pokażę nie powinno Was zdziwić:

1. Słownik angielsko- polski polsko-angielski. Idiomy i gramatyka. 
Tadeusz J. Grzebieniowski, Andrzej, Kaznowski, Lidia Simbierowicz, Sylwia Twardo

No dobra nie czytam go, ale przeglądam i to bardzo często. Jestem pewna, iż zaglądnęłam na każdą stronę.
Polecam ten słownik, bo zawiera w sobie dużo słówek, które często są używane w podręcznikach szkolnych, a nawet w mowie potocznej z idiomami jest podobnie. Gramatyka, zaś znajduje się na samym końcu i jest napisana jakby w pigułce, co bardzo mi się podoba.


2. Słowniczek angielsko- polski polsko-angielski. Anna Reszkiewicz, Alfred Reszkiewicz

Jak jego tytuł wskazuje jest mały i poręczny. Niestety zawiera bardzo mało słów i denerwuje się przynim,bo rzadko jakie znajdę. Polecam go raczej dla osób początkujących i uczniów podstawówki, ponieważ wtedy był mi najbardziej przydatny. Jego ogromnym plusem jest fakt, że znaczenie każdego słowa zilustrowane jest przykładem.



3. Słownik synonimów i antonimów. Beata Gajewska, Marta Pawlus

Rewelacyjny słownik. Należę do osób, którym czasem zabraknie słowa. Ten słownik "znajdzie" zawsze wyraz, który mam na myśli lub pasuje do kontekstu. Haseł jest bardzo wiele, ponieważ, aż 977 haseł głównych, a układ na stronie jest bardzo przejrzysty i ułatwia szukanie słówek. :)




4. Słownik ortograficzny języka polskiego. 

Bardzo stary słowni No dobra nie, aż tak stary, ale jeden z najstarszych jaki mam w domu. Biedak służy mi już od kilku dobrych lat, a wcześniej służył mamie. Zawiera bardzo dużo haseł i zawiera zasady pisowni, co okazuje się bardzo przydatne, jeśli ktoś ma problem z ich zapamiętaniem.

5. Słownik wyrazów obcych.  (Niestety nie znalazłam okładki) Magdalena Tytuła, Jacek Okramus

Mama kupiła mi go w ... Biedronce. Cena nie była duża tylko 10 złotych na dodatek bez grosika. Okazał się bardzo przydatny i zawiera dużo "dziwnych" słów, których nigdy nie słyszałam.

6. Nowa matura. język polski. Poezja. Interpretacje. Marta Makowiecka, Mariusz Pawłoski

Dobra może w tym poście za dużo się rozwodzę nad tym jakie te książki są świetne i przydatne, ale ta przyda się każdej osobie. Na profilu humanistycznym tak, jak mi!:p Również osobą, które chcą się przygotować na lekcje, jednak nigdy nie wiedzą co autor miał na myśli. Wiersze są wyjaśnione w sposób jasny, zrozumiały i zwięzły.

7. Cyprian Norwid. Wybrane wiersze.  Marta Kordys-Tomaszewska

Książeczka bardzo małych gabarytów przez to można ją wziąć wszędzie i wykorzystać w każdej sytuacji. W porównaniu do poprzedniej pozycji ta nie zawiera wiersz, ale same opracowania i krótką biografię poety. Jednak można się z niej wiele dowiedzieć i jak się okazuje nauczyciele przekazują to wszystko na lekcji, co jest tam napisane.



To nie wszystko, ale ja już nie mam sił, aby pisać tych książek jest jeszcze trochę. Nie lubię wpisać haseł wujka Google wolę korzystać z książek, dlatego tak tyle ich jest.




niedziela, 10 listopada 2013

"Paddington przy pracy"

Autor: Michael Bond
Tytuł: Paddington przy pracy
Tytuł oryginalny: Paddington at work
Liczba stron: 147
Czas czytania: 1 godzina
Rok wydania: 2000



Moja opinia: Któż nie zna tego misia? Bardzo charakterystyczny z niego typ. Nosi czerwony kapelusz i niebieski płaszcz, a ze sobą zawsze ma walizkę, gdzie trzyma najpotrzebniejsze rzeczy.

   Pierwszy raz spotkałam się z nim w bajce animowanej na jakimś kanale telewizyjnym. Miś bardzo mnie irytował, ale zarazem tak samo ciekawił.  To bardzo miły i kochany, milusiński niedźwiadek. Mieszka u pewnej rodziny i bardzo dużo podróżuje po świecie.


Najbardziej denerwującą cechą Paddingtona jest fakt, że za co by się nie zabrał to za każdym razem coś zepsuje, ale oczywiście nie umyślnie i zawsze kierują nim dobre intencje i chęć pomocy, a że nie wychodzi to inna sprawa.


    W tej części Paddington postanawia iść do pracy, aby zarobić pieniądze. Niestety zostaje oszukany przez mężczyznę i niedomyślny miś oddaje mu wszystkie pieniądze. Teraz trzeba spłacić dług i odszukać tego pana.

Książka przeznaczona dla dzieci od 7 roku życia.

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Odnajdź w sobie dziecko".

sobota, 2 listopada 2013

Podsumowanie wyjątkowo dwóch miesięcy, czyli września i października. :)

Cześć,  jak tam długi weekend.? Jak Halloween? Obchodzicie te święto? W zeszłym miesiącu nie napisałam żadnego podsumowania miesiąca, więc w tym będzie z dwóch.

Przeczytałam 11 książek:

1. "Monachomachia" Ignacy Krasicki str. 47
2. "Aghata Raisin i ciasto śmierci" M. C. Beaton str. 252
3. "Jak wychować sobie chłopaka?" Jaye Carol str. 132
4. "Mój sekretny jednorożec. Magiczne zaklęcie." str. 121
5. "Nowa Fantastyka" numer 09/2013  str. 80
6. "Kukbuk" nr 2 marzec/kwiecień 2013 str. 191
7. "Konrad Wallenrod" Adam Mickiewicz str. 64
8. "Dziady" Adam Mickiewicz str. 288
9. "Zauroczenie" Margit Sanoemo str. 257
10. "Łańcuszek" Iwona Sobolewska
11. "Być jak .... Adele" str. 239

A teraz reszta.. Jest Was już 70, zaś na fanpage 49. Skomentowaliście 29 razy. W przeciągu dwóch miesięcy dodałam tylko  sześć postów w tym książki przeczytanej w wakacje pt. "Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy".  :( Pełna liczba wyświetleń wynosi           16 746.

poniedziałek, 28 października 2013

"Jak wychować sobie chłopaka?"

Autor: Jaye Caroll
Tytuł: Jak wychować sobie chłopaka?
Tytuł oryginalny: How train a boy?
Liczba stron: 132
Czas czytania: 2 godziny




Moja opinia: Głupi tytuł prawda? Moim zdaniem bardzo infantylny. Pozostaje pytanie, czy w ogóle da się wychować jakiegoś chłopaka? A powinno się? Szczerze mówiąc, a raczej pisząc to nie, bo to jednak człowiek, a nie zwierzątko. Ale o co chodzi z tym tytułem i dlaczego taki?
   Otóż już na pierwszych stronach poznajemy siostry bliźniaczki.Jest poranek, a one szykują się do szkoły. Przy okazji z okna wypatrują chłopaka, który podoba się jednej z nich, przechodzi on tutaj, co rano więc Chloe chce się na niego natknąć niby przypadkiem.

Ich rodzice są w separacji. Mama dziewczynek jest projektantką i ma do uszycia jeden z najważniejszych ze swoich projektów w życiu. Zaś tata nastolatek, który mieszka w przyczepie daje im szczeniaczka. Ich rodzicielka nie jest zadowolona z tego pomysłu od samego początku. Gdy Ridley i Chloe nie udaje się odpowiednio wychować psa mama chce go wydać. Zaś one nie godząc się na to wyprowadzają się do taty.

     Chloe przez ten cały czas próbuje zaimponować przystojniakowi. Dziewczyna jest wielce zdziwiona, gdy odkrywa, że chłopak na tym samym polu kempingowym co jej ojciec. Gdy pewnego razu próbuje nauczyć  niesfornego psiaka sztuczki z książki chłopak zwraca na nią uwagę. Wtedy to czternastolatka dochodzi do wniosku, że techniki porozumiewania się z psem mogą być wykorzystane do kontaktu z płcią przeciwną. Jej siostra Ridley uważa ten pomysł za niedorzeczny, ale w końcu w przypływie desperacji sama próbuje tego.

   Jeśli szukacie ambitnej książki to nie zaglądajcie do niej. Jednak ja muszę Wam się przyznać, że już dawno nie uśmiałam się tak przy książce.Akcja jest szybka przez dużą liczbę przeróżnych wydarzeń.

Dzięki tej opowieści widać , jak bardzo różnią się od siebie siostry, nawet bliźniaczki. Książka bardzo mi się podobała i wcale nie żałuję, że ją wypożyczyłam chociaż był to przypływ chwili. :)

sobota, 12 października 2013

"Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy"

Autor: Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Tytuł: Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy
Liczba stron: 472
Czas czytania: 2 dni
Rok wydania: 2010



Moja opinia: Rodzina jest najważniejszą rzeczą na świecie. Ludzie z nami spokrewnieni są osobami, które najczęściej znają nas najlepiej. Sama uwielbiam słuchać historię moich przodków; bądź swoje wpadki, czy wypadki z wczesnego dzieciństwa.

Jednak istnieją taki rodziny, których los spisał dosyć długą i zawiłą historię. Taką rodziną bez dwóch zdań jest rodzina Zajezierskich.

W małej miejscowości zwanej Gutowie trwają wykopaliska. Pewnego dnia archeolodzy dokonują okrycia szczątek kobiety na której ręku znajduję się pierścień z inicjałami CC. Studentka Iga i jej ojciec wiedzą, że niegdyś należał on do ich rodziny. Młoda kobieta próbuje dowieść, że to prawda.

Ojciec Igi nie jest zadowolony, że córka tak mocno przejęła się sprawą mumii. Niestety mężczyzna ma dużo problemów do rozwiązania. Jego mama Celina Hryć jest ciężko chora, a on ma przejąć po niej rodzinny interes to znaczy cukiernię na rynku. Niestety przez to będzie musiał spłacić ciągle niezadowolone rodzeństwo.


Są błędy, których nie sposób uniknąć.

   Książkę można by było podzielić na trzy części, które zostały przez autorkę porozrywane i umieszczone w różnych miejscach. Każdy rozdział rozpoczyna się rokiem, w którym rozgrywa się akcja. Czytelnik ma okazję poznać ród Zajezierskich od niemal samego początku.


Słowa... Posłańcy myśli, kłamliwi zdrajcy, okrutni zabójcy spokoju dusz niewieścich. Wywołują zamęt w sercu, rumieniec na policzkach, przyspieszając oddech. Każą szeptać wyznanie na wyznaniem, ton wyniosły zmieniają w błagalny, zasnuwają umysł woalem nierealności, wymuszają wiarę w spełnienie marzeń o miłości idealnej.

    Dzięki pani Gutowskiej miałam okazję przenieść się w świat bali, arystokratów i aranżowanych małżeństw. Autorka nie szczędzi opisów. Było one bardzo dokładne przez co czasami obszerna, ale nigdy nie wydawały się długie lub nudne. Dzięki nim czułam się jakbym tam była i przeżywała wszystko wraz z bohaterami.

    Bardzo podobało mi się, że autorka do fabuły wplątała i opisywała wątki historyczne. Również to, że opisywała życie arystokracji bez owijania w bawełnę. Wszystkie intrygi,machlojki, ale też romanse były podane bez mydlenia oczu.

ból jest niczym. Bez niego życie byłoby jak potrawa bez soli – zupełnie pozbawione smaku.

    Dla mnie największy minus to zbyt wiele imion i nazwisk. W całej książce przeplata się bardzo dużo osób. W całym tym galimatiasie nie raz się pogubiłam. Dobrze, że z tyłu powieści było drzewo genealogiczne, które pomagały mi kolokwialnie mówiąc ogarnąć tą liczną rodzinę.

    Porażający był dla mnie stosunek Hryciów do siebie nawzajem. Hryciowie są wobec siebie strasznie wrodzy i nie chętni, choć nie okazują tego prosto w oczy.  Powód jak dla mnie banalny - otóż każde z rodzeństwa chce trochę uszczuplić z majątku rodziców. Jednak tylko najmłodszy syn jest na tyle rozważny i mądry, aby całość wziąć w  ryzy, a przede wszystkim tylko on   i jego córka Iga zajmują się chorą matką w przypadku dziewczyny babcią.

  To pierwsza książka dla dorosłych Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk. Pochłonęłam ją w przeciągu trzech dni. Żadna moc nie zdołała mnie od niej oderwać. Ze strony na stronę chciałam więcej i więcej. Zawsze powtarzałam sobie w myślach, że to już ostatnia strona, ale najczęściej nie było to zgodne z prawdą.

Prostowanie ścieżek losu przynosi często opłakane skutki.

    Ta powieść  bardzo mi się podobała. Po prostu bez zbędnych słów. Miałam przyjemność dzięki niej poznać język pani Małgorzaty i bardzo przypadł mi do gustu, tak samo jak pomysł na fabułę. W dobie królowania wampirów i książek o celebrytach wydaje się być oryginalny, a przy tym zwyczajny.

Jakie czasy tacy żebracy.

  Polecam każdemu szczególnie wielbicielom powieści historycznych i obyczajowych. :)
  Ja nie mogę się doczekać kiedy poznam dalsze losy Gutowa, Hryciów i pierścienia.

piątek, 27 września 2013

"Monachomachia"

Autor: Ignacy Krasicki
Tytuł: Monachomachia
Liczba stron: 32 ( z opracowanie 47)
Czas czytania: 20 minut
Rok wydania: 2003




Moja opinia:  To jest moja pierwsza lektura szkolna w tym roku. Ignacy Krasicki był jednym z reformatorów oświeceniowej Polski. Tworzył bajki, satyry i poematy heroikomiczne.


Jednym z nich jest Monachomachia. Autor opisał w niej spór pomiędzy Dominikanami i Karmelitami bosymi. Dzieło to negatywnie ocenia tych dwóch zgromadzeń. Po opublikowaniu tego utwór spotkał się z liczną krytyką. Pisarz w odpowiedzi napisał Anty-monachomachie.

Krasicki we swej pracy uwypuklił wszystkie cechy, jakich nie powinien posiadać duchowny. Po pierwsze obżarstwo i pijaństwo, są to klasztory żebracze i jak przystało na takie zgromadzenie ich posiłki powinny być pokutne i skromne. Po drugie lenistwo i dążenie do zbytku. Dobrym przykładem jest to, że wstawali dopiero, gdy się wyspali i nie wypełniali należycie swych obowiązków dusz pasterskich.

I śmiech niekiedy może być nauką kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa

Jednakże Ignacy Krasicki przede wszystkim wyśmiewa ich głupotę  oraz ciemnotę, co głównie widać w pieśni trzeciej. Otóż mnisi nie wiedzą, gdzie znajduję się klasztorna biblioteka, choć pamiętają, że takowa, gdzieś się znajdowała. Zajmował się nią brat Arnolf, ale było to trzydzieści lat temu. Mężczyźnie wcale nie są zadowoleni, iż będą musieli powrócić do studiowania i uczenia się z przeróżnych ksiąg, bo po prostu wygrywa lenistwo. Zdają sobie jednak sprawę, że to najlepsza broń, aby pokonać przeciwnika muszą pogłębić swą wiedzę.

Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych. Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych

Okazuję się, z uczona dysputa przerodziła się w bijatykę i rzucanie wszelkimi różnymi przedmiotami, a na koniec alkohol rozwiązał im języki.

Pisarz w bardzo komiczny sposób opisał zachowanie mnichów. Ucieka się do wyzwisk pod adresem duchownych. Stosował ironię i sarkazm.

Książki nieszczęsne, waszą zjadłą cnotą. 


Każdego czytelnika rozśmieszą sceny bitwy oraz stosunek duchownych do pracy. No mojej buzi raz po raz pojawiał się pobłażliwy uśmieszek dla wypowiedzi i czynów mnichów. Po tej lekturze mój obraz tamtejszych duchownych trochę się zmienił. Chociaż poemat był wydany już dobry kawałek temu to dostarczył mi sporej dawki humoru tym bardziej, że bardzo lubię satyrę. 

Lektura szkolna do drugiej klasy szkoły ponadgimnazjalnej. 

Przeczytałam w ramach akcji  "Odnajdź w sobie dziecko"

środa, 25 września 2013

Coś dla chłopców....

To ostatnie dwie części serii "Poznajemy pojazdy". Myślę, że wszystkim dzieciom oba pojazdy są znane. Można je spotkać na ulicy każdej miejscowości.

Bohaterem Śmieciarki jest mały Kubuś, który ciekawy świata prosi tatę o wytłumaczenie jemu jakim to sposobem śmieci znikają z pojemnika. Tata tłumaczy wszystko spokojnie synkowi. Chłopiec dowiaduje się, że są różne rodzaje śmieciarek i jak śmieciarze wykonują swoją pracę. Malutkim minusikiem dla mnie jest fakt, że zabrakło informacji, jak należy segregować odpadki i do jakiego pojemnika co wrzucać. Mały bohater dowiaduję się tylko, iż trzeba to robić.

Kolejnym pojazdem jest maszyna budowlana. Mowa tutaj o Koparce, którą Jasiu zobaczył pewnego ranka swym ogrodzie. Chłopiec był bardzo zafascynowany nowo poznanym pojazdem.


Obie książeczki są rymowane. Moją również piękne, kolorowe ilustracje wykonane przez Piotra Koteckiego.

Przeznaczone dla dzieci od 4 lat.

Przeczytała w ramach akcji "Odnajdź w sobie dziecko".




Autor: Izabela Jędraszek
Tytuły: Koparka, Śmieciarka
Liczba stron: 10
Czas czytania: 15 min
Rok wydania: 2012

wtorek, 10 września 2013

"Dziedzictwo przodków"

Autor: Katarzyna Beata Stachowiak
Tytuł: Dziedzictwo przodków
Liczba stron: 424
Czas czytania: 2 dni
Rok wydania: 2013






Moja opinia: Historia kołem się toczy i lubi się powtarzać. Jest na to dobrze znane, ale czemu się tak dzieje to nie wiem. Jedna Z odpowiedzi, która przyszła mi do głowy to fakt, że nie potrafimy uczuć się na błędach a jak tak to bardzo opornie.

Dziś chcę Wam zaprezentować drugą część serii "W kolorze krwi" napisaną przez Katarzynę Beatę Stachowiak. Jak kolejne spotkanie z twórczością tej pani? Czy było tak samo dobre?

Na pierwszych stronach poznałam Barbarę i Adama. Są rodzeństwem i wyjeżdżają przed huraganem, który ma przejść przez ich miasto. W Nowym Orleanie zostawiają wszystko, co im znane i lubiane. Wyprowadzają się do Elizabeth Town, gdzie mieszka bliżej im nie znana druga żona dziadka.


Dziewczyna jest załamana takim obrotem spraw. Niedawno straciła ojca, kiedy już się uporała ze stratą musi zostawić wszystko.

Z XIX- wiecznej Anglii autorka przenosi akcję do bliższego Nam czasu to znaczy roku 2005, co dla nie których czytelników może być dużym plusem.

Wraz z upływem czasu osada przemieniła się w miasteczko z tradycjami i niezwykła historią, gdzie wszyscy znają wszystkich. Jednak w dalszym ciągu ma swoje tajemnice i sekrety.

Otóż ciotka tych dwojga musi przekazać dziedzictwo rodziny Bennetów. Po śmierci jej męża kolejny męski potomek musi zostać człowiekiem-niedźwiedziem. Ale przeszłość i wybory przodków ciągną się jak widma.

Po prawie pół wieku wampiry znów pojawiły się w mieście. Caroline jest szkolną ulubienicą. Dobra uczennica, lubiana przez rówieśników ładna i modnie ubrana. Lucas dla niej, jak brat pracuje w szkole, jako nauczyciel historii.

Carolina i Barbara się zaprzyjaźniły a Adam zakochał się wampirzycy. Pomiędzy pozostałą dwójką również jest chemia, ale z racji koligacji interesów ukrywają wszystko. Istna sielanka prawda?

Niestety Barbara w przypływie chwili, gdy nie była pewna uczuć Lucasa zgodziła chodzić z rówieśnikiem ze szkoły. On zaś, również jest potomkiem Bena przez przypadek odkrył w sobie moce. Niestety swoje zdolności wykorzystał w zły sposób.

Druga część diametralnie się różni od swej poprzedniczki. Akcja jest szybka. Zdarzenie popędza zdarzenie. W pierwszej części relacje Rodrericka i Elizabeth nadawały fabule spokojny charakter. Język jest przystępny i adekwatny do czasów współczesnych, ale nie jest wulgarny lub płytki , jak to się zdarza w niektórych młodzieżówkach

Autorka w tej części w bardzo dobry sposób połączyła przeszłość z teraźniejszością. Przykładem może być tutaj zatajone sekrety Caroliny, które uderzają ją niczym obuch po tylu latach.
Z tą częścią zagwarantowane są każde emocje bez wyjątku. Raz śmiech, innym razem płacz i smutek, aby kompletnie zaskoczyć zakończeniem.

Chciałabym przeczytać kolejną część serii "W kolorze krwi". Dowiedzieć się jak potoczyły się dalsze losy bohaterów, ale także dlatego, że polubiłam twórczość pani Katarzyny. Gorąco polecam!:)


Za książkę w formie e-book'a serdecznie dziękuję autorce Katarzynie Beacie Stachowiak i wydawnictwu Bookio.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Czytam fantastykę" .

niedziela, 1 września 2013

Podsumowanie sierpnia. :)

Już koniec wakacji.... Ojej bardzo mi z tego powodu przykro:((((( Nie rozwijając przykrych tematów.

w tym miesiącu przeczytałam & książek:

1."Pani mecenas ucieka" str. 381
2."Z poczwarek w motyle" str. 161
3. "Dziennik Zlaty" str. 134
4. "Boliwia"  str. 126
5. "Wieczna miłość" str. 322
6. "Nigdy nie mów nigdy" str. 124
7. "Dziedzictwo przodków" str. 424

W sierpniu przeczytałam 1 672 strony, co daje 54 strony dziennie. 



W zeszłym miesiącu odwiedziliście mnie 2335 razy przy czym zostawiliście 60 komentarzy. Obserwatorów jest sześćdziesięciu siedmiu.  W tym miesiącu dodałam 7 postów. W tym o "Sprzedawcy broni" i "Panna lew i tarot"  oraz Bezsenniku,czyli o czym dziewczyny rozmawiają nocą. Burza z piorunami.


Następnym miesiącu mam nadzieję, że liczba przeczytanych książek i postów nie spadnie przez szkołę. Na przyszły miesiąc mam kilka zaplanowanych postów. :P

Jak Wam mija ostatni wieczór wakacji?


Martyna





poniedziałek, 26 sierpnia 2013

"Wieczna miłość"

Autor: Katarzyna Beata Stachowiak
Tytuł:  Wieczna miłość
Liczna stron: 322
Czas czytania: 3 dni
Rok wydania: 2012


Moja opinia: Miłość - dla jednych jest to uczucie czysto abstrakcyjne, dla innych więź łącząca dwoje obcych dla siebie ludzi. Pewne jest jedno zwykle przychodzi niespodziewanie w najmniej oczekiwanym momencie.

Rzecz dzieje się w XIX- wiecznej Anglii. Przez całą powieść towarzyszyły mi powozy, konie,bryczki,piękne suknie, i bogate dwory, szlachcice, hrabianki. Dla mnie lepiej być nie mogło. Lubię klimat, który towarzyszył powieścią osadzonym w taki czasie.

Główną bohaterką jest Elizabeth. Właśnie jest ona na wakacjach, gdy jej brat przyjeżdża ze złą wiadomością. Otóż ich rodzice nie żyją. Dziewczynie wali się cały świat. Wraz z Lucasem jest zmuszona wyjechać na wieś i porzucić dotychczasowe życie, między innymi: bale, przyjęcia i drogie sklepy.

Lucas to starszy brat Elizabeth. Pomimo spowinowacenia są dla siebie całkiem obcy. Gdy nastolatka była mała on został wysłany przez rodziców do szkoły wojskowej. Teraz jako żołnierz, który nauczony został dyscypliny, twardości i braku pokazywania emocji bardzo ciężko jemu okazać jakiekolwiek uczucia siostrze. Bardzo ucieszyła się, że z czasem odnaleźli wspólny język i zbliżyli się do siebie. Jednak młoda dziewczyna nie może być z Lucasem w pełni szczera.

Żołnierz nie może dowiedzieć się, kto został wybrankiem jej serca. Mam na myśli tutaj Rodericka - wampira od kilku wieków. Jego spotkanie z panną Westomore to czysty zbieg okoliczności. Kochankowie spotkali się w lesie. Nie trwało to długo, jednak poczuli między sobą więź. Panicz Robillard za uratowanie dziewczyny zostaje zaproszony na obiad do jej domu z czego dziewczyna jest bardzo ucieszona. Ach, nie wspomniała o bardzo ważnej rzeczy po tamtejszych lasach grasuje bestia, którą wraz z wieśniakami próbuje wytropić Lucas. Przez cały czas pozostaje pytanie kim jest owa bestia? Nie powiem, za dużo chcielibyście wiedzieć. :)

Historia to kapryśna pani. Zawsze niszczy tych, którzy mają przeżyć na jej kartach. Co ma ożyć w pieśni, w życiu musi zginąć. 

Jak na realia tamtych czasów główna bohaterka nie długo będzie widziana, jako stara panna. Dlatego trzeba wydać ją za mąż. Decydujący głoś w tej sprawie, żeby nie powiedzieć jedyny ma opiekun Elizabeth, ale on nie chce nawet myśleć o Rodericku, jako szwagrze. Wtedy na horyzoncie pojawia się książę Duncan. Zna on prawdę o Robillardzie, bo również jest wampirem, chcąc się na nim zemścić ubiega się o rękę siostry Lucasa.

Katarzyna Stachowiak stworzyła książkę o miłości. Tematyka popularna w literaturze zwłaszcza współcześnie z wampirami w tle. Jednak ta powieść się wyróżnia. Po prostu jest w niej coś co sprawia, że jest inna.


Przyczynia się do tego główna bohaterka. Początkowa wydaje się być krnąbrna i rozpieszczona. Faktycznie tak jest, ale zmienia się. Sytuacje przed którymi stawia ja los kształtują w niej silną, dojrzałą kobietę. Cechuje ją upartość i zdecydowania oraz konsekwencja podejmowanych decyzji, gdy podejmie decyzję nikt nie potrafi jej od niej odwieść. Dzięki takiej postawie chroni swoich bliskich.

Zapewne nie jedna dziewczyna poddałaby  się i popadła w rozpacz po przeżyciach, które zgotował dla niej los. Jej narzeczony nie jest wybrankiem jej snów, a na dodatek znając prawdę wcale jej nie ułatwia odnalezienia się w nowej sytuacji. Jest bezwzględnym, okrutnym łajdakiem.

Zakończenie kompletnie mnie zaskoczyło. Pani Stachowiak tak ułożyła bied wydarzeń, że nie sposób było się domyśleć co dalej. Końcówka mocno trzymała w napięciu do ostatniej chwili.

Język i styl Katarzyny Stachowiak przyjemnie się czyta, płynnie.  Choć nie które słowa były dla mnie źle użyte, np. :"mój chłopak"; "babskie fanaberie", niby pasowały do sytuacji, jednak do języka dziewiętnastego wieku.

Wszystko dopracowane jest w najmniejszym szczególe. Fabuła, język, a nawet opis przyrody i bohaterowie są idealnie dopasowani do historii. Autorka bardzo dobrze opisała uczucia towarzyszące postacią zwłaszcza Elizabeth.

Nie potrafię w pełni napisać, jak bardzo podoba mi się ta książka. Spędziła przy niej wspaniale czas, a 322 strony minęły w mgnieniu oka. :D


Za książkę w formie e-booka dziękuje Katarzynie Beacie Stachowiak i wydawnictwu Bookio.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Czytamy fantastykę"



piątek, 23 sierpnia 2013

"Panna, lew i tarot"

Autor: Natalie Fields
Tytuł: Panna, lew i tarot
Tytuł oryginalny: Virgo, Leo and tarot
Liczba stron: 124
Czas czytania: 2 godziny
Rok wydania: 2004


Moja opinia:  Seria "Nie dla mamy, lecz dla każdej małolaty" jest jedną z moich ulubionych.  Lubię ją , ponieważ przyjemnie spędza się przy niej czas, a opisane historię są ciekawe i zwyczajne. Mam tutaj na myśli, że autorki nie piszą tutaj o bogatych , krnąbrnych małolatach tylko o normalnych dziewczynach ze zwykłymi problemami. 

   Tak samo jest w tym przypadku. Mary Jo chce zarobić na swój upragniony samochód. Ściśle mówiąc chevroleta. Na jednym z wypadów. z koleżanką znajduje ogłoszenie o pracę. Namawia rodziców, aby jej pozwolili tam jechać.   Zatrudnia się w nadmorskiej restauracji. Właścicielka pozwoliła głównej bohaterce zamieszkać w jednym z pokoi w jej mieszkaniu, aby ta nie musiała codziennie jeździć do rodzinnego domu. Dzięki temu Mary Jo oszczędza czas, a przede wszystkim pieniądze i ma bardzo blisko do pracy, bo starsza pani mieszka nad swoim interesem. 

Nie ma głupich snów. Wszystkie coś znaczą. Nawet jeśli wydaje ci się, że śnią ci się jakieś bzdury...


   Poznaje tam ludzi w swoim wieku. Zauroczyła się w pewnym młodym liderze zespołu. Ten jednak wpada w problem z policją. 

Kiedy jest dużo pracy, nie ma przynajmniej czasu na myślenie.


    Dziewczynę intryguje również Adrian. Jest to chłopak w jej wieku. Dosyć tajemniczy i oschły typ. Unika kontaktu z innymi pracownikami, w czasie popołudniowej przerwy wsiada w samochód i bez słowa gdzieś odjeżdża. Chłopak zaczyna interesować się Mary Jo, co zaskakuje dziewczynę. Umawia się z nią i opowiada swoją historię. 

   Natalie Fields na zaledwie stu dwudziestu czterech stronach stworzyła rewelacyjną historię. Historię tajemniczą, a zarazem zabawną. Z jednej strony śmiałam się z sytuacji z drugiej dopingowałam bohaterów. 

  Dzięki tej książce spędziłam miło czas. W zaledwie w dwie godziny poznałam znakomitą historię. 

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

The Versatile Blogger

Kolejna zabawa blogowa. Zostałam nominowana przez Oczytaaaanaą. Bardzo dziękuje!:)


Zasady:
1. Podziękować nominującemu blogerowi.

2. Pokazać nagrodę The Versatile Blogger u siebie.

3. Ujawnić 7 faktów o sobie.

4. Nominować 15 blogów, które na to zasługują

5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.



Moje fakty:

1. Lubię bluzki z postaciami  z bajek.
2. Uwielbiam  oryginalne kolory włosów to znaczy: czerwone, fioletowe, różniste kolory pasemek, niebieskie. Sama miałam czerwone, a teraz na moich włosach gości mahoniowy fiolet.
3. Lubię robić brzuszki.
4. Moim ulubionym przedmiotem w szkole jest język polski.
5.  Boję się pająków.
6. Jak Garfield lubię lasagne.
7. Mam dużo różnych nakryć głowy i chustek.


Oto moje fakty.

Blogi nominowane prze ze mnie:

1.  http://alone-with-books.blogspot.com/
2.http://siedmiogorogrod.blogspot.com/
3.http://www.zakurzonapolka.pl/
4.http://mroczne-inspiracje.blogspot.com/
5.http://written-by-bird.blogspot.com/
6.http://mylittlelibrary-gumciobook.blogspot.com/
7.http://everydayxbook.blogspot.com/
8.http://zaslodkakawa.blogspot.com/
9.http://decode-books.blogspot.com/
10.http://z-nosem-wsrod-ksiazek.blogspot.com
11.http://niebianskie-pioro.blogspot.com/
12.http://www.tramwajnr4.pl/
13.http://alicja-w-krainie-kosmetykow.blogspot.com/
14.http://papierowyazyl.blogspot.com
15.http://zanim-zajdzie-slonce.blogspot.com/


Pozdrawiam

Martyna

wtorek, 13 sierpnia 2013

"Bezsennik,czyli o czym dziewczyny rozmawiają nocą. Burza z piorunami."

Autor: Liliana Fabisińska

Tytuł: Bezsennik,czyli o czym dziewczyny rozmawiają nocą. Burza z piorunami.

Liczba stron: 129
Czas czytania: 40 minut
Rok wydania: 2004




Moja opinia: Jest to pierwsza część Bezsennik,czyli o czym dziewczyny rozmawiają nocą. Seria została napisana przez Lilianę Fabisińską z myślą o polskich dziewczynach, więc nie ma tutaj obco brzmiących imion i zachowań, które czasem mogą dziwić. Wszystko jest znajome.

Na pierwszych stronach poznajemy Żabę jest to dziewczyna, która rozpoczyna pierwszy rok w gimnazjum. Strasznie się boi, bo nikogo tam nie zna, a jej najlepsza przyjaciółka wyjechała za granicę.

W szkole okazuje się, że musi ona przygotować referat o wybranym państwie, ale tu jest haczyk. Musi być to kraj, który  zaczyna się na literę na którą zaczynają się litery nazwisk osób z grupy. Główna bohaterka jest w grupie z  dwiema uczennicami: Julią i Zuzą. Nie są w dobrej sytuacji, ponieważ ich imiona rozpoczynają się na "Z" i "Ź".

Zuzka mieszka koło szkoły, więc zaprasza pozostałe dziewczyny do swojego domu, aby rozpocząć pracę nad referatem.

Jednak bądźmy szczerzy nikomu nie chce się pracować   pierwszego września. Nastolatki chcąc się poznać piszą na kartkach kilka zdań o sobie. Zuzka oraz Żaba są szczere i opisują siebie dosyć dokładnie, lecz Julka nie pisze o sobie za wiele przez co owiana jest nutką tajemniczości.

Zuzka zapomniała zrobić zakupy, o które prosiła ją mama, więc gimnazjalistki pędzą szybko do sklepu. Pod blokiem napotykają sąsiadkę, która jest bardzo zdenerwowana i przerażona. Otóż okazuje się, że uciekł jej pies, a chwila moment będzie burza.

Dziewczyny oferują swą pomoc. Julka idzie za straszą panią do jej mieszkania, pozostałe szukają zagubionego psiaka. Ale nie jest to wcale takie proste.

Liliana Fabisińska na zaledwie 129 stronach zawarła świetną historię o zwyczajnych nastolatkach. Kolejnym plusem są przygody i perypetie, z którymi borykają się młode bohaterki.

W opowieści nie ma, ani jednego momentu, w którym wieje nudą i nic się nie dzieje. Liliana spisała się znakomicie pisząc tą opowieść dla nastolatek.

Spędziłam przy niej miły czas, choć sądzę, że jest to książka dla trochę młodszych. Może w wieku 11-13 lat.

Książkę przeczytałam w ramach akcji "Odnajdź w sobie dziecko".

sobota, 10 sierpnia 2013

"Z poczwarek w motyle"

Autor: Patrycja Żurek
Tytuł: Z poczwarek w motyle
Liczba stron: 166
Czas czytania: 2 dni
Rok wydania: 2013




Moja opinia: Więzi rodzinne są bardzo ważne. Ale co jeśli są one zaburzone w pewnych sferach?

Na samym początku poznajemy Zuzę. W jej życiu nie dzieje się za dobrze. Ciągła migrena i złe samopoczucie doprowadza do jej fizycznej i psychicznej klęski. Oliwy do ognia dolewa monotonność i fatalne relacje z mężem.Zuzanna nie ma określonego celu w życiu. Wszystko opiera się na jej synku Miłoszu i sprzątaniu, gotowaniu. Kobieta nie pomaga sobie, także pesymistycznym myśleniem.


    Młodą kobietę odwiedza jej przyjaciółka z Niemczech. Zastaje obraz nędzy i rozpaczy. Chcąc pomóc koleżance. Próbuje umówić ją do lekarza, psychologa, fryzjera. Zuzka ma opory, jednak chcąc ratować swoje małżeństwo godzi się przyjąć pomoc.

     Sylwia, bo tak nazywa się dobra koleżanka Zuzy emanuje optymizmem i dobrą energią. Pomimo przeciwności losu, a życie jej nie oszczędzało - problemy z pracodawcą i śmierć córki nie są dobrymi wspomnieniami - znajduje siłę, aby rankiem wstać z uśmiechem i znaleźć jakiś, chociaż najmniejszy pozytyw z sytuacji.
         Jedną z kwestii poruszanych przez Patrycję Żurek są relację małżeńskie, konkretnie chodzi tu o związki damsko-męskie. Mogę uznać, że co bohaterka to inny przykład.

      Z jednej strony Sylwia i jej mąż Andrew, którzy pomimo różnic kulturowych, bo przecież ona jest Polką on, zaś Niemcem i różnicy wieku tworzą szczęśliwe udane małżeństwo. Z drugiej Zuzka z Pawłem, którzy starają się uratować swój związek. Bohaterka próbuje zmienić swoje podejście do codzienności. Wierząc, iż to pomoże jej zmienić coś w związku z mężem. Jednakże Paweł z czasem wydaje się nieobecny i niezainteresowany żoną. Czy uda się im coś zmienić?        

  Również przyjaźń Pawła oraz jego koleżanki z pracy Katarzyny zastanawia i przykuwa uwagę. Na łamach książki ich uczucia diametralnie się zmieniają.

    Sylwka pomaga przyjaciółce. Sama, zaś sama zaś musi pogodzić się z faktem, iż jedna z najważniejszych osób w jej życiu nie długo odejdzie z tego świata. Jej mama od dłuższego czasu poważnie choruje. Czuje, że będą to ostatnie święta wszystkich razem. Dlatego prosi, aby jej córki z mężem stworzyli idealnie świąteczną atmosferę.

     Lubię patrzeć, a raczej czytać  o zmianie bohatera. Dopingować go, denerwować, gdy ma chwilę zwątpienia. Najbardziej ciekawe były dla mnie bitwy myślowe Zuzy. Była zdeterminowana, ale jednak pełna wątpliwości. Mimo wszystko walczyła z  samą sobą, słabościami, charakterem, losem. Czy dopieła swego?

    Patrycja Żurek stworzyła  wspaniałą historię. Opisała w niej zwykłą szarą codzienność. Kolejnym plusem jest fakt, że bohaterowie są normalnymi ludźmi. Równie dobrze mogli by być naszymi sąsiadami.

    To było moje  pierwsze spotkanie z twórczością pani Patrycji, ale jakie udane. Spodobało mi się wszystko od historii, okładki, języka, którego styl i dobór słownictwa jest strzałem w dziesiątkę w każdej opisywanej scenie. Raz wzruszający, innym razem uderza swą brutalnością bądź szczerością. Mimo wszystko czasami irytował mnie bardzo powolny rozwój akcji, co może odjąć trochę książce, jednak ja się nie zraziłam i dobrze bo sam koniec okazał się doskonały.

    Na koniec trochę o okładce. Okładka jest cudowna. Po prostu śliczna. Najładniejsza, jaką przyszło mi widzieć. Ten motylek ma śliczny kolor - niebieski.:)Polecam!


Za książkę w formie e-booka serdecznie autorce Patrycji Żurek. :)


        

wtorek, 6 sierpnia 2013

"Sprzedawca broni"

Autor: Hugh Laurie
Tytuł: Sprzedawca broni
Tytuł oryginalny:The gun seller
Liczba stron: 416

Czas czytania: 3 dni
Rok wydania:2009



Moja opinia: Sięgnęłam po tę książkę tylko z dwóch powodów: pierwszy - jest to książka mężczyzny, który jest odtwórcą głównej roli w moim ulubionym serialu pt. "Dr. House" (niestety już  jest jego koniec), drugi - tylko ta książka tego pana była w bibliotece, więc ją wypożyczyłam.

Nie wiedziałam czego się spodziewać. Okładka, a tym bardziej opis nie nie naprowadził mnie na właściwy tor.

 Ból to zdarzenie. Przytrafia ci się i radzisz sobie z nim na wszelkie dostępne sposoby

Głównym bohaterem jest Tom Lang, ale nie jestem pewna do końca to jego prawdziwe imię i nazwisko. Okazuje się, że Tom całkiem przypadkiem zostaje zamieszany  w zniknięcie Woolfa. Ponieważ chciał go ostrzec przed bandytami, którzy chcieli Thomasowi zlecić jego zabójstwo. Jest za późno, aby się wycofać, więc brnie w to dalej.

Głównego bohatera poznałam w dosyć oryginalny sposób. Otóż zastanawia się on, jak złamać człowiekowi rękę. Nie jest to wypadek, a przecież nie można podejść do obcego człowieka i powiedzieć:
"Przepraszam muszę złamać panu rękę?"; tym bardziej w biały dzień  wśród wielu ludzi. Nie łamie ręki, ale zabija człowieka w pustym domu nagle z góry schodzi jakaś kobieta, która później okazuje się się córką pana Woolfa.

 Ból to coś, co sam sobie zadajesz. Inni ludzie coś ci robią – biją cię, dźgają nożem albo próbują złamać ci rękę – ale jeżeli odczuwasz przy tym ból, to już twoja wina. Dlatego […] człowiek jest zawsze w stanie powstrzymać ból

Wieść o tym, że w jej salonie leży zabity człowiek, a drugi jest dla niej nieznajomym, a na dodatek on sam nie wie co tutaj robi i jak się tutaj znalazł nie robi na niej większego wrażenia.

 Gdybyś nie czuł nic, oznaczałoby to, że nie ma w tobie żadnej miłości, żadnej namiętności. A bez namiętności jesteśmy nikim.

Mocno pokręcona sytuacja prawda? Wydarzenia, które są opisane na początku książki były tak zawiłe, że ledwo zrozumiałam kto jest kim. Jednak nie mogłam się od niej oderwać. 
 
Ludzie mają filozofię w najgłębszych zakamarkach dupy. Jedyne, na czym im zależy, wszystko, czego oczekują od rządu, to stale rosnące płace. Rok w rok chcą,by ich zarobki rosły. Jeżeli to się skończy, wybiorą sobie nowy rząd. Tego właśnie chcą ludzie. I nigdy nie chcieli niczego innego. To przyjacielu jest demokracja.

A powód jest prosty język. Hugh Laurie wykreował Thomasa Langa na cynicznego cwaniaczka z szczyptą ironi. Przez całą powieść  towarzyszył mi ironiczny uśmieszek. To czyni tą pozycję inną od wszystkich wcześniej napotkanych na rynku.

Thomas wpada w zawiłe relacje pomiędzy władzą, a grubymi rybami nielegalnych interesów. Musi zgadywać, domyślać się,jaka osoba w danym momencie jest człowiekiem na tyle przyjaznym, aby od razu go nie zabić.

Zakończenie wypowiedzi słowami "i kropka" nie czyni jej niepodważalną.

Na koniec trochę o okładce. Moim zdaniem strona tytułowa jest prosta, ale ładna i pasuje do fabuły. Prostota jest tutaj strzałem w dziesiątkę.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Podsumowanie lipca!

Jak to w wakacje mam mnóstwo czasu na czytanie. Przeczytałam:

1. Wszystkie boże dzieci tańczą str. 181
2. Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy str. 466
3. Wampirek w jaskini lwa str. 143
4. Eragon str. 492
5. Burza z piorunami str. 129
6. Głupek i ja, Mateuszek str. 207
7. Maskarada str. 278
8. Kłopotliwe ognisko str. 123
9. Króliki. Zachowanie,rasy,choroby,pielęgnacja str. 222

W sumie 2241 stron, co dziennie daje troszkę ponad 72 strony.



W ostatnim miesiącu dodałam siedem postów. Dodałam opinię 11 książek w tym "Eragona", "Balów maturalnych z piekła" oraz "Sobowtóra" i "Wampirka na wsi". Liczba wyświetleń wynosi 1191 razy. To największy wynik od początku bardzo  Wam dziękuje. :* Skomentowaliście 51 razy. :) Obserwatorów jest o trzech więcej niż w poprzednim miesiącu, czyli 64.



Pozdrawiam 

Martyna

piątek, 26 lipca 2013

Kajtuś chłopiec z dzieciństwa

Kajtusia znam z telewizji, gdy byłam mała leciał bardzo często, a ja z chęcią jego oglądałam. Nazywałam go łysym chłopcem, bo rzeczywiście taki jest.

Niedawno podczas wizyty w bibliotece mój brat wyciągnął z półki książeczki o nim. Bardzo się zdziwiłam. Nie sądziłam, że są o nim opowiadania, więc wypożyczyłam kilka, aby później przeczytać bratu.

Tata obiecał Kajtusiowi, że pójdą do cyrku. Chłopiec nie może się doczekać. Wstaje bardzo wcześnie rano i sam się ubiera oraz myje zęby. Wtedy wstaje jego tata i uświadamia mu, że do cyrku idzie dopiero jutro. Kajtek jest zawiedziony i zły. Jego tata próbuje go trochę udobruchać i organizuje paradę cyrkową w domu.


Kolejna książeczka ma tytuł Kajtuś w przedszkolu. Maluch zostaje przez rodziców do przedszkola. Początkowo jest trochę onieśmielony i boi się, że rodzice po niego nie wrócą. Jednak szybko zaprzyjaźnia się z innymi dziećmi i czas leci bardzo szybko.


Trzecia opowieść to Kajtuś. Moje przedstawienie. Każdy choć raz w życiu brał udział w jakimś szkolnym przedstawieniu, czy to w jasełkach, czy w występach z okazji np. dnia mamy. Naszego małego bohatera oraz jego przyjaciół taka rzecz czeka pierwszy raz w życiu. Wszyscy nawet pani przedszkolanka są bardzo podekscytowani i niecierpliwi. Ciekawe, czy spodoba się rodzicom

Większość dzieci uczy jeździć na rowerze. Standardem są boczne kółka. Kajtuś wraz z tatą i swoją przyjaciółką Sarą wybierają się na przejażdżkę rowerową. Chłopiec nie chce już mieć dodatkowych kółek, więc prosi tatę o ich zdjęcie. Nauka idzie mu dobrze z pomocą taty. Jednak, gdy opiekun odchodzi Kajtuś się zaraz przewraca. W końcu wysuwa on wniosek, żę nie jest gotowy do jazdy na dwóch kółkach, a na wszystko przyjdzie czas i miejsce.

Książeczki polecam dla dzieci już od trzech lat. Papierowe wersje przygód  Kajtusia są tak samo dobre, jak telewizyjna. :)

Książeczki przeczytałam w ramach wyzwania "Odnajdź w sobie dziecko" .






1. Autor: Marion Johnson
 Tytuł: Kajtuś. Parada cyrkowa
Tytuł oryginalny: Caillou. The circus parade
Liczba stron: 24
Czas czytania: 15 minut
Rok wydania: 2010

2. Autorzy: Christine  L'Heureux ,Gisele Legare
Tytuł: Kajtuś w przedszkolu
Tytuł oryginalny: Caillou day care
Liczba stron: 24
Czas czytania: 15 minut
Rok wydania: 2012

3.Autor: Thor Bishopric, Toddy Swift
Tytuł: Kajtuś. Moje przedstawienie
Tytuł oryginalny: Caillou my first play
Liczba stron: 24
Czas czytania: 15 minut
Rok wydania: 2010 

4. Autor: Frances Gallagher 
Tytuł: Kajtuś. Na rowerku
Tytuł oryginalny: Caillou. Training wheels
Liczba stron: 24
Czas czytania: 15 minut
Rok wydania: 2012

wtorek, 23 lipca 2013

"Wampirek na wsi"

Autor: Angela Sommer-Bodenburg
Tytuł: Wampirek na wsi
Tytuł oryginalny: Der kleine Vampir auf dem Bauernhof
Liczba stron: 160
Czas czytania: 2 godziny
Rok wydania: 2011


Moja opinia: Książka przeznaczona dla dzieci od 7-12 lat. Moja młodsza siostra bardzo polubiła tą serię i już większość serii ma za sobą. Cieszy się bardzo, bo powstają nowe.

        W mojej karierze to dopiero druga przeczytana część. Wiem, że nie sięgnęłabym po nią gdyby nie namowy siostry.

     Antoś wraz z rodzicami na wakacje do gospodarstwa agroturystycznego. Wieś - to słowo i miejsce brzmi dla chłopca jak kara. Wcale nie jest zadowolony z wyjazdu. Myśli bowiem, że będzie się tam strasznie nudzić. Jednak pomylił się niezmiernie. Jego wampirzy przyjaciele uczynniają przyjazd pełnym przeróżnych perypetii.


Wampirkowi bardzo trudno przystosować się do zwyczajów panujących na wsi. Nie rozumie zachowania zwierząt hodowlanych czym przysparza wielu problemów Antosiowi.

      Rodzice chłopca znów jemu nie wierzą na co on reaguje złością i strasznie się na nich obraża. Oni nic nie rozumiejąc krzyczą na niego i każą go.

      Polecam tą książkę, umili czas każdemu dziecku. Autorka dopracowała ją w każdym szczególe. Również ilustracja są godna pochwały. Przykuwają uwagę, są dobrze wykonane i interesujące dla dziecka pomimo, że nie są kolorowe, a przecież teraz dzieci to najszybciej idzie zainteresować kolorową grafiką.

Przeczytałam w ramach akcji:

- "Odnajdź w sobie dziecko" 
- "Czytam fantastykę"

sobota, 20 lipca 2013

"Eragon"

Autor: Christopher Paolini
Tytuł: Eragon
Tytuł oryginalny: Eragon. Inheritance, Book one
Liczba stron: 492
Czas czytania: 4 dni
Rok wydania: 2005



Moja opinia: Od najmłodszych lat lubiłam legendy z udziałem smoków. Dlatego od razu moją uwagę przykuł "Eragon". Szczególnie, gdy dowiedziałam się, że został napisany przez piętnastolatka. Po mojej obijało się pytanie, co tez może stworzyć nastolatek? Czy mnie zaskoczy? A może okaże się to kompletną klapą?
   



Prawdziwa odwaga polega na tym, by żyć i cierpieć za to, w co wierzysz.

Mogę przyznać bez bicia, że Christopher Paolini  zadziwił mnie. Stworzył wspaniałą historię o smokach i ludziach, od którego nie sposób się oderwać. Czułam jakbym tam byłam. Jakbym to ja latała wśród chmur, walczyła z Razacami lub padała posiniaczona na posłanie.

Nic nie jest bardziej niebezpieczne niż wróg, który nie ma nic do stracenia


     Głównym bohaterem jest Eragon. Młody chłopak z małej wioski. Mieszka wraz z wujem i kuzynem w dość małym domu. Pewnego dnia na jednej z polan znajduje coś jakby kamień, który później okazuje się jajem i wykluwa się smok. Chłopak wie, że musi utrzymać to w tajemnicy, ponieważ obecny władca jest okrutnym złym człowiekiem i jeźdźcy, którzy nie są jego sługami są prześladowani.

W żaden sposób nie możesz wpłynąć na swój stan, a rozmyślania tylko pogarszają sprawę. Żyj chwilą obecną, wspominaj przeszłość i nie lękaj się przyszłości, ta bowiem jeszcze nie istnieje i nigdy nie będzie istnieć. Jest tylko teraz

    Eragon wraz Saphirą wyrusza do kryjówki Vardenów. Bardzo pomocnym kompanem w tej wyprawie okazuje się lokalny baśniarz - Brom, bo tak ma na imię, przygotowuję chłopaka do nowej roli. Opowiada o smokach, elfach, krasnoludkach, uczy nowych zaklęć i pradawnej mowy, posługiwania się mieczem. Zadziwia swego młodego towarzysza obszerną wiedzą na prawie każdy temat.


Naszym przeznaczeniem jest próbować osiągnąć to, co niemożliwe, dokonać niezwykłych czynów, nie zważając na lęk. To nasz obowiązek wobec przyszłości.


   Przyjaźń między Eragonem, a Saphirą jest dobrym przykładem na wzorcową przyjaźń. Więź łącząca tych dwoje jest silna i jest wstanie przetrwać wszystko. Widać, że się kochają. Jeden pomoże drugiemu i nie spocznie dopóki nie będzie pewien, że jego przyjaciel jest cały i zdrów. Mają do siebie zaufanie i kierują się uczciwością i szczerością wobec siebie. Darzą siebie szacunkiem, choć nie zawsze używają do siebie miłych słówek. Moim zdaniem między tym dwojgiem jest tak, jak powinno być. Są dla siebie dobrzy, ale mówią sobie choćby najgorszą prawdę.

To jak wyglądam, nie zmieni tego kim jestem.

     Moją ulubioną postacią, oczywiście oprócz Saphiry i tytułowego bohatera, został Brom. Na początku wydawał się nijakim baśniarzem z wioski, jednak okazał się całkiem kimś innym. Człowiekiem, który oprócz znajomości licznych legend baśni oraz plotek posiada wiele wspomnień i jest bogaty w doświadczenie los go nie oszczędzał.


Wiedza nie ma wpływu na istnienie. Nie wiedziałem, że istniejesz, póki nie wpadłeś tu i nie przerwałeś mi drzemki. Nie oznacza to jednak, że wcześniej nie byłeś prawdziwy


     Christopher Paolini stworzył świat, w którym narody są wobec siebie nie ufne, ale łączą się w imię dobra, aby zły władca został pokonany. Dobra walczy ze złem. Czasem dobra jest o jeden krok przed okrucieństwem, niekiedy bywa na odwrót, ale kto zwycięży ostateczną walkę? Odpowiedzi na to pytanie szukałam podczas czytania. Nie powiem, czy dostałam je za dużo chcielibyście wiedzieć. :)

     Widać, że autor pomimo swego nastoletniego wieku posiada duży zasób słów i buja wyobraźnię. Ta powieść jest dopracowana w każdym calu do ostatniego milimetra, choć może powinna napisać przecinka.

    Nie chciałam opuszczać świata przedstawionego przez Paoliniego. Byłam bardzo rozczarowana, gdy zobaczyłam wewnętrzną stronę okładki. Nie mogę doczekać się kolejnego spotkania z Eragonem i jego smoczycą.

   Jednak jest coś z czym nie mogę się zgodzić. Nie jest to wielki minus w sumie wcale nie jest to minus. Po prostu tak sobie wymyślił autor i tyle. Mimo wszystko bardzo nad tym ubolewam. Mam tutaj na myśli los Broma, zbyt bardzo go polubiłam, aby zgodzić z taką kolejnością wypadków.

Ludzie mają irytujący zwyczaj pamiętania rzeczy, których nie powinni pamiętać.

     Książkę polecam w szczególności fanom fantastyki  i legend o smokach oraz elfach. Lecz również każdemu, kto chce odpłynąć do bajkowego świata i zapomnieć o otaczającym go świecie.


Przeczytałam w ramach akcji "Czytam fantastykę".

środa, 17 lipca 2013

"Bale maturalne z piekła"

Autor: Stephenie Meyer, Meg Cabot, Kim Harrison, Michele Jaffe, Lauren Myracle
Tytuł: Bale maturalne z piekła 
Tytuł oryginalny: Prom nights from hell
Liczba stron: 296
Czas czytania: 2 dni
Rok wydania: 2010



Moja opinia: Bale maturalne z piekła to pierwszy tom serii Z piekła i w sumie ten najlepszy

Opowiadania w niej zawarte są ciekawe, jednej mniej drugie bardziej, ale na tle kolejnych części wypada bardzo dobrze. Autorki tych opowiadań są znane w wielu krajach, również w naszym.

Książka składa się z pięciu opowiadań.


Rozpoczyna Stephenie Meyer  historią pod tytułem "Piekło na ziemi"- historyjka taka sobie. Nie jest tak przesłodzona jak Zmierzch, ale po tej autorce spodziewałam się czegoś lepszego.


Byłam przerażona. Owszem, zapewniali, ze to nie moja wina, ale to nie złagodziło mojej rozpaczy. Rozpaczy,którą musiałam zdusić, aż stała się częścią mnie. Bólu, który do mnie przylgnął.

Kolejne pod tytułem Córka Likwidatora jest autorstwa Meg Cabot, zaś na te opowiadanie kompletnie mnie zaskoczyło. Szczerze mówiąc tą panią pamiętam przez serię Pamiętnik księżniczki, więc zastanawiałam się, jak Cabot poradzi sobie z fantastyką. Otóż było to jedno z najlepszych opowiadań. Gdy ją czytałam nie chciałam więcej i więcej.


W ten sposób pragnęła pokazać, że prawdziwą miłością kieruje przeznaczenie i jeśli ktokolwiek się wtrąca, robi to na własne ryzyko


Trzecia w kolejności jest Kim Harrison, którą ciągle mylę z  Lisą Harrison. Madison Avery i żniwiarz ciemności jest kolejnym świetnym opowiadaniem. Po raz pierwszy miałam okazję zapoznać się z twórczością tej pani i nie wypadło ono źle. Mam ochotę przeczytać, jeszcze coś z jej książek. Znacie może jakieś ciekawe tytuły?

Pomyślała, nie po raz pierwszy, że życie powinno być wyposażone w zapadnię. Taką małą klapę ewakuacyjną, przez którą można by się było ulotnić, kiedy już zrobiło się z siebie kompletną idiotkę.

Przedostatnie opowiadanie o miłym i przyjaznym dla oka, bo kojarzy się z czymś sympatycznym, czyli kwiatami  tytule Bukiecik Lauren Myracle jest mdłe, nijakie,  nie wyróżnia się niczym z pośród innych. Plusy kończą się na tytule, który mimo wszystko pasuje do opowiadania w 100%.

Super dziewczyny nie płaczą napisała Michele Jaffe  to ostatnie opowiadanie, ale ja go nie pamiętam. Zaraz wyleciało mi z pamięci. Umknęło, gdzieś i jakoś nie chciało wrócić mimo usilnych starań. Jeśli tak się stało to mogę określić je jako najgorsze z całej książki.


Dlaczego jej nie posłuchałam? Co ja sobie myślałam? Oczywiście, właśnie w tym problem, w ogóle nie myślałam. Pozwoliłam, żeby emocje wzięły górę nad rozsądkiem.

Podsumowując ta pozycja nie należy do najgorszych, ale nie spodziewajcie się po niej czegoś górnolotnego. Autorki nie stanęły na wysokości zadania choć nie myślę tutaj o wszystkich. Miałam wrażenie, że napisały to, bo napisały. Nie przyłożyły do tego szczególnej wagi.

Jesteś wcielonym złem, pomyślała. Masz prawdziwy talent do wywoływania nieszczęść. Znasz cierpienie na wylot

Przeczytałam w ramach akcji "Czytajmy fantastykę".

sobota, 13 lipca 2013

W świecie Martynki, Ani oraz Krzysia



Moja opinia: Przygody o Martynce to pomysł dwóch francuzów - Marcela i Gilberta. Gdy byłam mała zakochałam się w Martynce, Pufku, Jasiu już od pierwszych stron. Tą serię zauważyłam w kiosku, a pewnie zainteresowałam się nią, ponieważ widniało moje imię. Teraz czytam ją mojemu bratu. Mogłoby się wydawać, że to seria dla dziewczynek, ale także spodoba się chłopcom.

Pierwsza książeczka opowiada o wyjeździe taty z dziećmi do wesołego miasteczka. Opisane są w niej standardowe atrakcje takiegoż miejsca. Moje rodzeństwo z wielkim zainteresowaniem słuchało o Pufku, który zrobił się gruby przez lustro, czy o Martynce i jej bratu na karuzeli. Śmieli się przy tym do rozpuku i byli smutni tak samo, jak bohaterowie, gdy wycieczka się skończyła.



 Wiele dzieci lubi podróżować pociągiem, choć bardzo często szybko im się to nudzi. Jednak zawsze wyjazdowi towarzyszy nie lada ekscytacja."Martynka w pociągu"  była pierwszą książeczką o przygodach małej Francuzki, jaką przeczytałam bratu zainteresował się nią, ponieważ na okładce był środek lokomocji, który zna i lubi. Opowiadanie jest napisane w formie rymowanki. Jaś i Martynka chcą pojechać w odwiedziny do kuzynów, więc wysyłają list do rodziców  z informacją, co się dzieje w czasie podróży i żeby się o nich nie martwili, bo Ci świetnie sobie radzą.

        Trzecia książeczka, która pragnę Wam dziś zaprezentować jest autorstwa Marcel Mariel, a ich bohaterami są Ania i Krzyś przyjaciele Martynki, W tym przypadku już na pewno nie ma znaczenia, czy czyta ją chłopiec, czy też dziewczynka. W obu przypadkach każdy nie zależnie od płci znajdzie w niej coś dla siebie. Tytuł jest tajemniczy nie wiadomo, co to za kraj i gdzie wybrali się mali bohaterowie. Młody czytelnik zastanawia się co tutaj może oznaczać słowo liliput. Może autor wprowadził do opowieści jakiegoś mitycznego stwora? Nic bardziej mylnego, otóż okazuje się, że Ania wraz z  Krzysiem znajduje się w trawie  wśród najrozmaitszych owadów. Spodobało mi się, że do opowiadania zostały wprowadzone różne informacje i ciekawostki o owadach. Dziecko dzięki tej książce dowiaduje się jakie insekty są z nami zaprzyjaźnione, które dla własnego bezpieczeństwa lepiej unikać. 

Książki dla dzieci już od pięciu lat.

Przeczytałam w ramach akcji "Odnajdź w sobie dziecko". :)






1. Autor:  Gilbert Delahaye, Marcel Mariel
Tytuł: Martynka w wesołym miasteczku
Liczba stron: 18
Czas czytania: 20 minut
Rok wydania: 2007




                                                              2.  Autor:  Gilbert Delahaye, Marcel Mariel

                                                         Tytuł: Martynka w pociągu                                                          
Liczba stron: 24
Czas czytania: 20 minut
Rok wydania: 2011



3.. Autor:Marcel Mariel
Tytuł: Ania i Krzyś przyjaciele Martynki w kraju liliputów
Tytuł oryginalny: Jean-Lou et Sophie au pays de liliput
Liczba stron: 24 
Czas czytania: 20 minut 
Rok wydania: 2008




środa, 10 lipca 2013

"Sobowtór"

Autor: Ewa Karwan-Jastrzębska
Tytuł: Sobowtór
Liczba stron: 276
Czas czytania: 2 dni
Rok wydania: 2011



Moja opinia: Kiedyś widziałam na jakimś blogu recenzję książki, której grafika i wydawnictwa było to samo, co tej teraz obecnej. Tamta opinia mnie zachęciła szukałam tamtego tytułu, jednak okazało się, że go zwyczajnie nie ma. Troszkę niezadowolona wybrałam tą, ponieważ zaciekawiła mnie okładka.
    Otwarłam książkę i przeczytałam mało zachęcający prolog. Odłożyłam ją na tydzień. Początek nie jest zły, ale do niczego nie nawiązuje, do niczego nie wprowadza.Nie pokazał mi czego mam się spodziewać.

Można by uznać, że dalej będzie gorzej nic bardziej mylnego. Za strony na stronę jest co raz lepiej, aż w końcu dochodzimy do momentu w którym nie możemy się od niej oderwać.


Główna bohaterka to ruda licealistka o imieniu Zuzanna. Lubi historię i fotografię imprezuje i ma wielu znajomych. Jej najlepsza przyjaciółką jest Gosia. Pewnego dnia zauważa w swojej szkole nowego ucznia. Jest to bardzo przystojny chłopak, który stojąc pod ścianą wygląda jak model z reklamy ( mi się zaraz skojarzyło z reklamą dżinsów podajże firmy Big Star). Później dowiaduje się, że ma on na imię Michał.

   On ją również zauważa. Dziewczyna mu się podoba i zaczyna pytać o nią kumpli z klasy. Wszyscy zgodnie twierdza, iż Zuza choć ładna każdego chłopaka odrzuca. To go nie zraża i nastolatkowie zaprzyjaźniają się.

    Pani  Ewa w swej książce pokazała normalne życie młodzieży. Plotki, domysły, rozmowy na Facebook'u, czy imprezy są zjawiskiem powszechnym. Skupiła się, jednak na miłości i relacjach pomiędzy dziewczyną, a chłopakiem. I ku zdziwieniu nie jest to miłość  niczym z jakiegoś romansidła, usłana różami, choć początkowa może się taka wydawać. W tym przypadku nie były ona normalne już od samego początku. Michał to skryty chłopak - nikt nie wie dlaczego zmienił szkołę i z kim się tam przyjaźnił. Chodzą plotki, że to przez sytuację z pewną dziewczyną Magdą. Ale to tylko plotki, czy Zuzanna ma im dać wiarę?

    Książka jest o obsesji. O obsesyjnej miłości. Wariackim zamiłowaniu  do mangi i jednej z jego bohaterek Asuki. Na Lubimy Czytać przeczytałam opinię jednej z internautek; była oburzona, ponieważ stwierdziła, że autorka opisując taki problem stawia w złym świetle fanów mangi. W zupełności się z nią nie zgadzam. Tego typu rysunkowe powieści są tylko przykładem. To nie znaczy teraz, że po przeczytaniu "Sobowtóra" mamy uważać wszystkich czytających tego typu książki za wariatów i popaprańców. Mało to książek, czy filmów o obsesji do danego typu wyglądu, przedmiotów, zachowań. Moim zdaniem jest to przedstawienie takiego problemu w sposób przystępny, a raczej bliższy dla nastolatków.

     Zuzanna wydała mi się osóbka kompletnie poświęcona swojej pasji. Nie poprawna romantyczka w skorupce, która odrzucała każdego chłopaka, wydawała się oschła, momentami chamska, bo nikt nie zdołał się przebić przez tą osłonkę.

    Okropnie irytowała mnie Małgorzata - najlepsza przyjaciółka głównej bohaterki. Dziewczyna zazdrosna o chłopaka zaczęła gadać i rozsiewać plotki o swej najlepszej przyjaciółce. Powód błachy, bo ta gadala z najprzystojniejszym chłopakiem w szkole. Zamiast się cieszyć, że ma ładną, sympatyczną kumpelę ta zazdrości. ;/

       Język jest lekki i dostosowany do "mowy" nastolatków. Nie mam tutaj na myśli, iż język jest tandetny i na siłę modelowany na mowę potoczną.


    Nie wspomniałam tutaj o wielu miłych bohaterach , np.: Łukaszu, bracie Zuzanny, szalonych rodzicach.
    Książka bardzo mi się podobała. Mogę ją polecić każdej dziewczynie, choć nawet chłopak może uznąć ją za ciekawą pozycję.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Podsumowanie czerwca. :P

Tak króciutko i szybciutko. :) 

Czerwiec był miesiącem w którym pomimo poprawiania ocen i tym podobnych obowiążków szkolnych. Trochę sobie poczytałam, tzn.:

1. Chłopak z sąsiedztwa Meg Cabot str. 332
2. Magda.doc Marta Fox str. 191
3. Wystarczy Wisława Szymborska str.54
4. Beza szuka domu  Agnieszka Stelmaszyk str. 156
5. Wiersze dla dzieci Julian Tuwim  str. 96
6. Wiersze o ważnych sprawach Piotr Król str. 44
7. Encyklika 'Ecclesia de Eucharistia' O Eucharystii w życiu Kościoła Jan Paweł II str. 89

W poprzednim miesiącu maiłam ochotę na utwory pisane wierszem. :) Trochę sobie powspominałam, a co za tym idzie wróciłam do wierszyków swojego dzieciństwa - Tuwima i mało znanego Piotra Króla. :P Dwóch panów lubię i szanuję oraz miło wspominam czasami do nich wracając.  Opinie wszystkich przeczytanych książek przez czerwiec dodam w lipcu albo w sierpniu. Część z nich cierpliwie czeka na publikacje. Odpuszczę sobie pisanie opinii o siódmej książce. Tylko na portalu Lubimy czytać napisałam krótką notatkę może kiedyś dodam ją na bloga, gdy nie będę miała co opublikować.  Nie zrozumcie mnie źle nie wiem, co napisać o tej książce, aby ta notka była przyzwoicie długa. Przy takiej pozycji nie można oceniać wiele czynników, które ocenia się przy innych książkach. Tutaj ważne są poglądy waga spraw przytaczanych przez Jana Pawła II, a nie język czy ilość stron.   Jeszcze nad tym pomyślę obiecuję!:)

W ostatnim miesiącu odwiedziliście mnie 892 razy.Skomentowaliście 33 razy.  Najpopularniejszy post to "Randki z piekła". Liczba obserwatorów wynosi 61 osób.  Za takie liczby bardzo dziękuję bez Was, by mi się udało. :* W zeszłym miesiącu opublikowałam tylko cztery posty, oj słabiutko. :(  

Od tego miesiąca postanowiłam również podawać i sumować liczbę przeczytanych stron. Jestem niezmiernie ciekawa ile uda mi się przeczytać do końca roku. W tym miesiącu wychodzi liczba  mała nie mała taka sobie, czyli 962  stron. 

Pozdrawiam

        Martyna

piątek, 28 czerwca 2013

Wakacje!:)

Uśmiech nie schodzi mi z twarzy, bo mamy WAKACJE wakacje. Już po dziesięciu miesiącach nauki mamy urlop. :P Zasłużyliśmy na to. To na pewno za wszystko pisanie sprawdzianów, kartkówek, chodzenie tam, staranie się. Nauczyciele też zasłużyli za sprawdzanie naszych wypocin, "użeranie się" z nami itp. :) Życzę Wam udanych cieplutkich, słonecznych i jakich tam chcecie wakacji. Aby przez te dwa miesiące robiliście co chcecie. :P  Macie jakieś plany? A może na "spontana", co? Już lista książek i książeczek zrobiona? Macie jakieś szczególne pozycję, które musicie koniecznie przeczytać w te wakacje? Chwalcie się. :) 

Ja wyjeżdżam od jutra do siódmego lipca na wczasy pod domek z rodziną. Dlatego nie będę się udzielała w blog sferze. Może uda mi się dodać jakiś post, aby później ustawił  się automatycznie. :) Choć nie obiecuje, bo muszę się jeszcze spakować i ogarnąć (mówiąc kolokwialnie) oraz doczytać "Eragona" do końca. 








Udanych wakacji


Martyna

Zostawiam Was z piosenką, którą przez cały dzień nucę pod nosem.:)