piątek, 15 lutego 2013

"Showman, czyli spowiedź świra"

Autor: Szymon Majewski -rozmawiała Agnieszka Lesiak
Tytuł: Showman, czyli spowiedź świra
Liczba stron: 128
Czas czytania: 2 dni



Moja opinia:  Nie którzy mówią, że ludzie dzielą się na fanów Majewskiego lub Wojewódzkiego. Ja lubię poobserwować obu panów siedząc na kanapie.     Pomimo tego,że nie przepadam za  programem pana Kuby. Za to wszystkie programy Majewskiego oglądała z nie lada frajdą. Ostatni mi czasy nie widać go na antenie.
  Jako jego fanka, choć to może złe słowo, jako osoba, która darzy własnie tego celebrytę sympatią z chęcią sięgnęłam po jego książkę.

Książka została wydana w formie wywiadu. Pani Agnieszka zadawała pytania Szymon na nie odpowiadał.
   Nigdy nie interesowałam się życiem gwiazd jakoś szczególnie, czasami usłyszałam jakąś plotkę, przeczytałam o jakim skandalu. Jednak ostatnio wzięło mnie na czytanie książek gwiazd. Takie lektury są dla mnie dobry umilaczem czasu, odprężam się przy nich.
 Na pewno dużym plusem jest to, że nie skupiają się zbyt mocno na czasie, gdy Majewski zrobił karierę. Możemy poznać go jako dziecko i jako młodzieńca i już dorosłego mężczyznę.
 

Nie byłem w wojsku 
Nie zdałem matury
Nie zacząłem studiów

  Nigdy bym nie powiedziała, że osoba tak komiczna miała trudne dzieciństwo i ciężko było w rodzinnym domu. Pan Szymon opowiada o prawie wszystkim - widać, że czasami nie które rzeczy go krępują, na inne pytania po prostu nie odpowiada. Książka ma w sobie dużo pytań, ale nadal mam wrażenie, że wielu rzeczy nie wiem.

"Spożyć przed terminem"-oto moje motto życiowe.Szukałem go w wielu mądrych księgach, znalazłem na kefirze. 

Ta pozycja zawiera w sobie, również dużo zdjęć z programów, w których showman brał udział, ale też z prywatnych źródeł Majewskiego. Wszystko jest napisane na luzie i z humorem.


Mam furę, komórę
karierę, rodzinkę.... 
Lecz zawsze będę 
maminsynkiem. 
                          Mojej Mamie

    Uważam, że książka spodoba się każdemu kto choć lubi ta postać. Sama dość sceptycznie podchodziłam do tej osoby, jednak powolutku zaczęłam się przekonywać. Później sięgnęłam po tą książkę, co bardzo przybliżyło mi Pana Szymona.    

środa, 13 lutego 2013

Radiowóz, kombajn i pociąg, czyli książeczki małego maniaka samochodów!

Seria "Poznajemy pojazdy" składa się z ośmiu części. Mój brat poznał nie dawno trzy książeczki. Ucieszył się strasznie, bo lubi pojazdy ma do nich pewien zapał.  W  każdej książeczce pani Izabela skupia się na jednym z pojazdów.  Dzieci znają pojazdy, ale nie ze wszystkimi mają kontakt codziennie lub przynajmniej od czas do czasu. Ciekawość maluchów zmusza ich także do zadawania przeróżnych pytań, np.: Do czego to służy? A kto kieruje? A po co? i ulubione pytanie mojego brata: A dlaczego?. Nam dorosłym czasami ciężko odpowiedzieć na serie pytań. Więc jeśli chodzi o pojazdy to po przeczytaniu takowej opowiastki odpowiada ciekawskiemu na wszystkie pytania.

Bardzo się ucieszyłam, że autorka zadaje pytania, na które czytelnik może odpowiedzieć, a jeśli nie zna odpowiedzi to wsłuchawszy się w tekst/ czytając dalej otrzymuje odpowiedź. Ilustrator Piotr Kotecki również stanął na wysokości zadania. Te trzy książeczki na każdej stronie zawierają piękne, kolorowe ilustracje.
Wydane w 2012 roku.

Autorka: Izabela Jędraszek
Czas czytania: 10 minut (każda)
Liczba stron: 10
Książki przeznaczona dla dzieci od trzech latek.

Przeczytałam w ramach akcji "Odnajdź sobie dziecko"

poniedziałek, 11 lutego 2013

"Krecik i zielona gwiazdka"

Autorzy: Zdeněk Miler, Hana Doskočilová
Tytuł: Krecik i zielona gwiazdka
Liczba stron: 86
Czas czytania: 30 minut




Moja opinia:  Krecik to mały przyjaciel z Czech. Towarzyszył mi niemal przez całe dzieciństwo to samo, jak mojej siostrze, a teraz mój brat polubił tego zwierzaka.
Przeczytałam tą książkę mojemu młodszemu bratu na dobranoc. Wiem, że słuchał uważnie, bo po chwili spytał się:

Martyna to krecik mówi?

No tak, przecież przeczytałam to co powiedział do sroki. 

Na płycie nie mówi.


Miał racje w bajce animowanej puszczanej na antenie krecik nie mówi nic oprócz słynnego : "Ahjo'. Ta książeczka składa się z trzech opowiadań, m. in.:

-Krecik i zielona gwiazdka - mały mieszkaniec lasu podczas sprzątania swojego domku odkrywa zielony klejnocik w ziemi. Cieszy się bardzo i wpada na pomysł umieszczenia jej na niebie. Przyjaciele krecika chcą jemu pomóc, ale nie się nie udaje przez srokę, która zabiera gwiazdkę do swojego gniazdka, ponieważ sroczki lubią błyskotki. Wszystko jednak kończy się szczęśliwie

- Krecik i parasol - bohater znajduje wyrzucone rzeczy na polanie wśród nich jest parasol, którego Krecik postanawia naprawić. Moim zdaniem bardzo dobre opowiadanie z prostym morałem, który w dzisiejszym świecie nie jest pamiętany przez ludzi. Otóż autorzy podkreślają, że każda naprawiona rzecz potrafi się odwdzięczyć  i służyć swemu właścicielowi.

- Krecik w siódmym niebie - najzabawniejsze opowiadanie ze wszystkich. Mały zwierzak znajduje się na jarmarku i zauważa pana z dziwnym powietrzem. Oczywiście, tym gazem jest hel, co unosi nadmuchane rzeczy do góry. Korzystając z nie uwagi pana Krecik nabiera tego powietrza i leci wysoko ku niebu. Gdzie spotyka ptaki i przeżywa wiele ciekawych chwil. Jednak jako ssak musi nabrać powietrza i spada w dół. Nic mu się nie stało i wrócił do siebie.

W całej książce bardzo podobały mi się ilustracje  Urozmaicały małemu czytelnikowi czytanie, a tym co jeszcze nie potrafią czytać przeglądać historyjkę o ulubionym bohaterze.

Książka przypadnie do gustu dzieciom już od trzech, czterech lat.

Książkę przeczytała w ramach akcji  "Odnajdź w sobie dziecko" :)





piątek, 8 lutego 2013

"Ciepłe ciała"

Autor: Isaac Marion
Tytuł: Ciepłe ciała
Tytuł oryginalny: Warm bodies
Liczba stron: 308





Moja opinia:  Zombi. Dziwny stwór. Stary jak go świat widział, ale nie popularny w dzisiejszych powieściach.

      To pierwszy plus ten książki. Nie oklepany wątek i nie przewidywalna fabuła. W dzisiejszych powieściach królują wampiry i ich ludzkie miłości, bądź wilkołaki. Mnie już to wszystko się znudziło. Każda książka o krwiopijcach, jakby miała szablon lub klucz odpowiedzi. "Ciepłe ciała" wyróżniają się całkowicie.
 
   




Prostuje się, osusza twarz rękawem i obejmuje mnie, przyciskając ucho do mojej klatki piersiowej. -Łup-łup – mruczy. - Łup-łup. Łup-łup. Ręce mam spuszczone po bokach. - Ja...przepraszam – mówię. Ma zamknięte oczy i głos stłumiony przez moja koszulę. - Wybaczam ci – mówi. Unoszę rękę i dotykam jej słomiano – złotych włosów. - Dziękuję Te trzy zdania, tak proste, tak pierwotne, nigdy nie brzmiały tak skończenie.


Główny bohater nie ma imienia to po prostu R, nie pamiętam też nic ze swojego życia za nim umarł, właściwie nie ma nic. Żyje na lotnisku wśród innych takich jak on i od czasu do czasu idzie do miasta wraz z grupą, aby zapolować. Podczas jednego z takich polowań zjada nastoletniego chłopaka, a dziewczynę, która siedziała obok niego zabiera do swojego samolotu. O, dziwo nie po to, aby ją później skonsumować.  Z ukochanego tej dziewczyny nie zostaje już nic tylko mózg. R wie, że jeśli go zje dostanie rąbek jego wspomnień, tym razem otrzymuje znacznie więcej, dużo więcej. Od tego czasu główny bohater spędza czas z Julią. Oboje przekonują się do siebie i swobodniej czują się w swoim towarzystwie. Jednak ona musi wracać do Twierdzy. Nie umarły musi jej w tym pomóc. Zwykła podwózka do domu znalezionym mercedesem kończy się ogromnym przełomem w cywilizacji, dla nieumarłych i żywych.

Nie obyło się bez wątku miłosnego. Tym razem są dwa, które nie koligują ze sobą. Z jednej strony jest Perry, którego poznajemy z wspomnień jego ukochanej i tych z głowy R po zjedzeniu jego mózgu. I ta druga więź R i Julie, która urzekła mnie bez reszty.  To było tak proste i było pokazane w sposób, z którym się jeszcze nie spotkałam.


  Myślę, że przez stulecia sami się zniszczyliśmy. Pogrzebaliśmy się pod chciwością, nienawiścią i każdym innym grzechem, który można sobie wyobrazić, aż nasze dusze wreszcie spadły na najniższy możliwy stopień we wszechświecie. A potem wydrapały sobie w nim dziurę prowadzącą do jakiegoś... ciemnego miejsca.



             Raczej nie grożą nam wychodzący ze swych grobów zombi, ani szczytowy upadek cywilizacji. Jednak Isaac Marion porusza w swej książce problem, który moim zdaniem jest co raz częściej dotyczy dzisiejszych społeczności. Oprócz komplikacji z  szerzącą się zarazom, ujawniony jest  sposób w jaki ludzie  odnoszą się wobec. W Twierdzy panuje chłód nikt się nie śmieje, nie żartuje. Mieszkańcy są wobec siebie oziębli i obojętni. W dzisiejszym świecie też można się spotkać z taką sytuacją - większości osób interesuje tylko ich własne życie nie patrzą na innych są egoistami.
     
Pisanie to nie jest skrobanie na papierze. To komunikacja. Pamieć.


     Mariom w swojej powieści potrafił oddać wszystkie uczucia poczynając od negatywnych kończąc na pozytywnych, tzn. smutek, radość, śmiech, żal, obojętność, miłość, przywiązanie, oddanie, brak tolerancji. Przede wszystkim potrafi te wszystkie emocje ubrać w odpowiednie słowa i w doskonały sposób. Zabrakło mi jedynie jakiegoś Epilogu ostatniego rozdziału, który opisał by dalsze losy Twierdzy i Nieumarłych z lotniska. Chyba, że pan Isaac planuje napisać kolejną cześć z czego ucieszę się bardziej. :p


Mój przyjaciel, M, mówi, że ironia bycia zombie wynika z tego, że wszystko jest zabawne, ale nie możesz się uśmiechać, bo zgniły ci wargi.

     Mogłabym się rozpisywać bardziej o stylu pisania lub kompozycji. Albo doszukiwać się minusów, ale nie ma po co. Wszystko mi się podoba w tej książce od okładki po ostatnią stronę.
 
     Historia R, M i Jullie, a także jej ojca, przyjaciółki  Nory i nie żyjącego chłopaka Perry'ego porwała mnie bez reszty i na długo pozostanie w moich myślach. Przy niej dorobiłam się również "kaca książkowego".:)

Bo gdy już dotrzesz do końca świata, to nie ma wielkiego znaczenia, którą drogę wybierzesz.


piątek, 1 lutego 2013

Podsumowanie stycznia

Podsumowanie stycznia pierwsze na tym blogu, ale wcześniej ani się nie chciało wszystkiego zliczać, a bo po co liczą się cyfry?? I jest to moje postanowienie noworoczne, aby co miesiąc dodawać post  No, ale za rok, jak wytrwam chciałabym dokładniej podsumować swoje wyniki.
No więc przejdźmy dalej do liczb.  Opublikowałam  dwa posty. Przeczytałam 5 książek: "Nocne życie", "Gorzkie urodziny", "Najlepsze przyjaciółki", "Cieple ciała" (najlepsza książka miesiąca), "Wampirek" ( książka dla dzieci). Liczba wyświetleń stron - 542. Obserwatorów jest o 2 więcej, łącznie 49.  Skomentowaliście pod moim postem 19 razy, za co dziękuję bardzo. 


Postanowienie pisałam w innym poście tym razem chcę Wam pokazać w jakich wyzwaniach chcę wziąć udział w dwóch wyzwaniach:

Ta dam: 


                                                                     


O szczegółach wyzwania możecie się dowiedzieć na blogu Moje czytanie.  Mam wzrostu 169 cm i tyle chcę przeczytać, ale nie będę mierzyć brzegów, lecz ilość. Ten pomysł bardzo mi się podoba. Ciekawe, jak mi pójdzie w całej akcji. 


Pozdrawiam  :)
Martyna






sobota, 26 stycznia 2013

"Gorzkie urodziny"



Autor: Anne Cassidy
Tytuł: Gorzkie urodziny
Tytuł oryginalny: Brithday Blues
Liczba stron: 208
Czas czytania: 2,5 godziny



Moja opinia: Po książkę sięgnęłam w Noc Sylwestrową - przeziębiona i bez większych planów i ochoty sięgnęłam po nią.
To nie tak, że nie chciałam się zapoznać z twórczością tej pani, ale katar i kaszel  męczył. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że  nie spędziłam źle tego czasu.

Urodziny kojarzą mi się z dniem dla mnie od rana domownicy, rodzina i znajomi, którzy pamiętają składają mi życzenia, dają upominki. Zwyczajnie są mili i uprzejmi. A mi od rana towarzyszy uśmiech i wyśmienity humor. Jestem pewna, że każdy tak ma - ten dzień jest po prostu inny, wyjątkowy.
Co zrobić, gdy tak nie jest?

     W dzień swoich urodzin Julia stoi i marznie na umówionym miejscu czekając na swojego chłopaka Bena.    Zjawa się po chwili i bez o grudek, bezczelnie i dosyć chamsko zrywa z bohaterką. Ta załamana idzie do domu. Po drodze zainteresowała się nią jej otyła koleżanka równocześnie jej sąsiadka Tania, ta prosi ją, aby poszukała jej przyjaciółki. Sąsiadka wykonuje prośbę, ale nie jest zadowolona po tym co zobaczyła, ani co musi przekazać Julii. Otóż okazuje się, że ani przyjaciółka ani były chłopak nie byli wierni, ponieważ teraz są parą. To jeszcze bardziej dołuje główną bohaterkę.

       Kilka dni później idzie do apteki po test ciążowy, bo spóźnia się jej okres. Tam znów spotyka Tanie i cała ta sytuacja zbliżą do siebie dziewczyny. Tania zwierza się swojej nowej koleżance ze swoich problemów i tajemnic. Dziewczyna jest w ciąży i boi się powiedzieć matce, bo ta może wpaść w depresję jej zdrowie psychiczne już taki tak jest w strzępach. Teraz dziewczyny muszą stanąć na wysokości zadania? Czy podołają trudnej sytuacji?

    Rzadko miewam tak, że po lubię jakiegoś bohatera już od pierwszej strony.  Każda postać w książce jest bardzo dobrze wykreowana. Widać, że autorka nie przemyślała sobie dokładnie ich osobowości i ich  cechy nie są dobrane przypadkowo. Kolejnym plusem jest wartka akcja, która trzyma w napięciu od pierwszej strony. Z każdą kolejną stroną chciałam więcej i więcej tej opowieści. Przemyślana i wartka fabuła są kolejnym plusem.  Świetne łączenie ze sobą przeszłość z teraźniejszość nie miałam problemu z połapaniem się na jakim etapie opowieści jestem. Dużym minusem jest mała ilość stron dla mnie bardzo zbyt mała. Z drugiej zaś strony chylę czoła przed talentem autorki -wpisać  w 200 stron tyle emocji, uczuć i problemów.      Okładka przykuwa uwagę i pasuje do całości książki - stary bruk ze chwastem.
  
      Pani Cassidy porusza w swej książce współczesne problemy- nie chciane ciąże, depresje, dosyć chore relacje z partnerami rodziców. Nie wzięte z kosmosu i nie wiadomo z jakiej epoki co czasami zdarza się w książkach młodzieżowych, lecz te które dotykają wiele nastolatków i ich rodzin.




   





niedziela, 13 stycznia 2013

"Wampirek"

Autor: Angela Sommer-Bodenburg
Tytuł: Wampirek
Tytuł oryginalny: Vampir
Liczba stron: 160
Czas czytania: 30 minut




Moja opinia: Wampirek to mały potworek z którym miałam  okazję się poznać.

To pierwsza część serii o małym Wampirku i jego rodzinie. Tym razem młody hrabia, gdy wyrusza w poszukiwaniu "kolacji" poznaje dziewięcioletniego Antosia.
Chłopcy szybko się zaprzyjaźniają.

Rodzice Antka prędko dowiadują się o nowym koledze ich syna, jednak nie wierzą w wampiry. Więc chłopiec próbuje ich  oszukać małym podstępem. Niestety wszystko wychodzi na jaw. Antoś jest zmuszony przyprowadzić prawdziwych przyjaciół. W czasie ich spotkania dzieją się różne dziwne i zaskakujące  rzeczy.

       Pani Angela ukończyła pedagogikę oraz socjologię. Przez dwanaście lat pracowała w jednej z hamburskich szkół.W książce kładzie duży nacisk na zachowanie dziecka oraz na to jak dziecko reaguje na różne sytuacje.
          W książce nie brakuje także humoru. U każdego pojawi się uśmiech u dzieci z śmiesznych przygód, a u dorosłych również z naiwności młodych bohaterów.
         "Wampirek" uczy czytelnika, że nie zawsze dorośli nam wierzą nawet jeśli mówi prawdę, ale pokazuje, że trzeba ją mówić. Pokazuje świat z perspektywy dziecka, tak, jak one je postrzega.
        W tej serii zaczytuje się moja młodsza siostra. Później opowiada mi przeróżne historyjki opisane w nich. Z ciekawości sięgnęłam po to i nie żałuję  wiem, że jestem trochę za stara, ale czy czasami nie warto wrócić do tych czasów? Gdy czytam bajki dla dzieci świat staje w miejscu i nie pędzi, jeszcze bardziej niż w powieściach dla ludzi w moim wieku.
   Polecam młodym i starym. rodzicą i dziecią!:)

                                    Kto już jest szczęściarzem i zaczął ferie zimowe?