piątek, 8 czerwca 2018

Tytuł: LOL
Reżyseria: Lisa Azuelos
Czas trwania: 1 godz. 37 min.
 Scenariusz: Lisa Azuelos, Karmir Aïnouz
Gatunek: Komedia dramat, romans





Moja opinia: 

wtorek, 25 lipca 2017

"Dywizjon 303"

Jednym z moich postanowień noworocznych związanych z moim nałogowym czytelnictwem był zrecenzowanie wszystkich pozycji zamieszczonych w każdym ze stosików. Nowy rok był dosyć dawno niestety przez szkołę związaną z nią nauką ledwo wyrabiałam się z zamieszczaniem postów z aktualnych stosików. Wracając do sprawy dlatego dziś przedstawię wam moją opinię na temat lektury szkolnej. Tak na koniec roku szkolnego.

       Przenosimy się do Europy, która boi się hitlerowskich wojsk. Anglia musi odeprzeć ataki tych wojsk, aby obalić mit o potędze Niemiec. W Anglii jest również polski Dywizjon 303. Są szanowani przez wszystkie oddziały. Na swoim koncie każdy bez wyjątku miał wysokie osiągnięcia.
Polacy udowodnili co potrafią, nie stracili też ducha walki. W przeciągu 43 dni zestrzelili, aż 126 maszyn.
Książka godna uwagi

sobota, 1 października 2016

"Chłopak potrzebny od zaraz"


Autor: Megan Stine
Tytuł: Chłopak potrzebny od zaraz
Tytuł oryginału: Insta boy
Tłumaczenie: Małgorzata Fabianowska
Rok wydania: 2006
Liczba stron: 125



Moja opinia: Okres dojrzewania przeminął mi na oglądaniu filmów z bliźniaczkami w roli głównej. Pamiętam, jakie były popularne - wszystkie dziewczyny oglądały, komentowały i śledziły, co się dzieje u Mary-Kate i Ashley Olsen. Trochę żałuję, że dziewczyn nie mogę już ujrzeć na ekranie, ale tak często bywa z nastoletnimi gwiazdami - pewnego dnia ich kariera ustaje, a oni stają się zapomniane.

Tak naprawdę sięgam po tą serię by powrócić do wspomnień. Z ogromnym sentymentem brałam tą książkę z biblioteki, czując na plecach zdezorientowany wzrok pani bibliotekarki, tak owo później z tym samym uczuciem otwarłam ją w domu.

Bliźniaczki chcą z organizować domówkę. Ta wiadomość bardzo szybko obiega całą szkołę. Siostry są zadowolone i podekscytowane, ale jednocześnie przerażone czy wszystko wyjdzie po ich myśli. Uczniowie mając ochotę załapać się na tanią imprezę zaczynają sami się wpraszać. Cłoe i Riley muszą jeszcze w krótkim czasie znaleźć sobie partnerów.  Na szczęście z organizacją przyjęcia  pomaga im przyjaciel rodziny i równocześnie ich gosposia.

  Seria "Jak dwie krople wody" stworzona przez Megan Stine została na podstawie serialu o tym samym tytule. Perypetie sióstr ta bardzo ciepła i wbrew pozorom ciekawa opowieść. Nie jest to wysoko postawiona literatura, jednocześnie ma w sobie tą nutkę przygody i energii, co sprawia, że nie można jej rzucić w kąt. To jedna z tych pozycji na chwilę, dobra dla tych, którzy chcą zrobić  sobie chwilę przerwy od kilkunastu stronicowym powieści.

Spędziłam godzinę uśmiechając się i bawiąc, gdy zainteresowaniem śledząc losy bliźniaczek. Myślę, że ta książka spodoba się każdemu.

wtorek, 20 września 2016

"Na ratunek Shanti"

Autor: Patricia Leitch
Tytuł: Na ratunek Shanti
Liczba stron: 216
Czas czytania: 3 godziny
Rok wydania: 2012




Moja opinia: Kiedy byłam młodsza czytałam wszystkie książki o konia, nie liczyło się wtedy dla mnie nic innego ważne, że o tych wspaniałych zwierzętach. Z tego samego powodu sięgnęłam po tą publikację. Na pewno wielu Was zdążyło zauważyć, iż jest to utwór raczej skierowany dla młodszych. Owszem, lecz czy przez to jest ona mniej ciekawą lub interesującą pozycją? Nic bardziej mylnego!

Rodzinę Manders poznajemy w trakcie przeprowadzki do gospodarstwa Finmory w Szkocji. Dla wszystkich jest to ogromne wyzwanie, a dla ich ojca spełnienie marzeń, który ucieka z miasta i porzuca pracę kuratora na rzecz wytwarzania glinianych naczyń, bo ma dość  rosnącego w nim poczucia winy, gdy nie może pomóc zagubionym dzieciakom.

Główna bohaterka to jedenastoletnia Jinny, ma ona dwójkę rodzeństwa: czternastoletnią siostrę
Petre i dziewięcioletniego brata Mike'a. Dziewczynka uwielbia rysować i jako jedyna z rodziny fascynuje się końmi. Dla niej zmiana miejsca zamieszkania to szansa na posiadanie własnego wierzchowca.  Pomimo swojego młodego wieku, Jinny jest osobą bardzo zdeterminowaną, upartą i konsekwentną w dążeniu do celu. Równocześnie to zwyczajna nastolatka bujająca w obłokach i okropnie roztrzepana.

Marzenie dziewczynki o posiadaniu własnego konia jest jeszcze silniejsze, gdy poznaje ona Shanti (wtedy jeszcze Yasmin - koń zabójca). Pierwszy raz widzi ją w cyrku do którego zabiera ją i brata ojciec. Klacz jest przez tresera jest przedstawiana, jako niebezpieczne, a wręcz groźne i nie okiełznane zwierzę. Bita batem i wyzywana zostaje wpuszczona na scenę. Żaden z widzów nie reaguje na złe traktowanie konia. Oprócz Jinny przez cały czas patrzyła ona ze zgrozą i łzami w oczach, buntując się w środku. Przerywa cały występ wbiegając na scenę - krzyczy i wyrywa mężczyźnie bat. Widownia myśląc, że to część przedstawienia ożywia się i głośnio wiwatując klaszcze z aprobatą, zaś pracownicy cyrku bardzo szybko wypraszają wszystkich z namiotu. Ojciec bohaterki przepraszając ich za zamieszanie zabiera dzieci do domu. Wydawałoby się, że wtedy losy dziewczynki i konia się rozchodzą, jednak autorka przyszykowała dla czytelników zwrot akcji dzięki któremu Jinny i Shanti znowu się spotykają i dziewczynka musi przejść niezmiernie długą drogę, by klacz jej zaufała i należała do niej. Jaką i ile miała przeszkód przekonajcie się sami!

Pani Patricia stworzyła niezwykle interesującą powieść. Wraz z jej słowami i licznymi, a zarazem ciekawymi opisami przyrody przenosiłam  się na pokryte bujną zielenią wzgórza lub na piaszczystą plażę w Szkocji. Oprócz tego uwagę przykuwają dosyć zawiłe, ale interesujące relacje pomiędzy bohaterami. Mają oni całkiem różne charaktery i inne hobby; jednak lubią się, szanują i uzupełniają w życiu domowym. Sam język powieści początkowo wydaje się lekki i prosty ze strony na stronę okazuje się barwny i przyciągający czytelnika.

To wzruszająca i pełna humoru książka, którą gorąco polecam nie tylko miłośnikom koni. :)













niedziela, 1 listopada 2015

Recenzja filmu "Pachnidło: Historia mordercy"

Tytuł: Pachnidło: Historia mordercy
Reżyseria: Tom Tykwer
Czas trwania: 2 godz. 27 min.
 Scenariusz: Andrew Birkin, Bernd Eichinger, Tom Tykwer
Gatunek: Dramat, thriller





Moja opinia:
Na lekcji usłyszałam tytuł "Pachnidło: Historia mordercy" w reżyserii Tom'a Tykwer'a nie powiedział mi nic. Lecz oczami wyobraźni widziałam dawną Francję i tamtejsze perfumerie.
Moja wyobraźnia nie zawiodła mnie. Akcja filmu rozgrywa się w XVIII-wiecznym Paryżu. Na targu rybnym rodzi się niechciane dziecko. Jego matka rodzi syna w niesterylnych warunkach na chodniku koło swojego stoiska z rybami. Nie zwraca uwagi na niemowlaka większej uwagi sądzi, że maluszek nie żyje tak, jak w poprzednich ciążach dzieciątko rodziło się na pół martwe. Chłopczyk nie płacze, a matka z złością wpycha je pod stół. Kobieta zabiła tak poprzednie cztery noworodki. Jednak wola życia nie pozwoliła pokonać się temu obecnemu  i niemowlę po chwili zanosi się donośnym płaczem. Zwracają na to uwagę otaczający ją ludzie i dzieciobójczyni zostaje skazana na szubienice, a jej dziecko trafia do sierocińca. Tak widz poznaje głównego bohatera - Jeana Baptiste Grenouille. Jean nie wyróżnia się niczym szczególnym od innych. Oprócz jednego, ma on fenomenalny węch, który okaże się jego darem, a później przekleństwem.

      Oglądający powinien odpowiedzieć sobie na pytanie czym dla człowieka oraz jego samego jest zapach. Dla mnie jest nieuniknionym towarzyszem życia. Towarzyszy nam od kołyski, aż po grób. Ludzie za pomocą tego zmysłu potrafią zidentyfikować wiele rzeczy, ale nie każdy, a może nikt nie potrafi wyczuć np. zapachu kamienia.
      Główny bohater odnalazł w nim coś więcej - sztukę dostępną dla niewielu. Chcąc zgłębić wiedzę na ten temat zwraca się o pomoc do zapomnianego już perfumiarza
- Giuseppe Baldiniego. Ten pokazuje mu skrzyneczkę z trzynastoma fiolkami. W każdej z nich znajduje się płyn, który dodaje się po kolei na różnym etapie wytworu, aby utrwalić zapach. Ostatnia buteleczka pozostaje pusta, bowiem nikt nigdy wcześniej nie odkrył trzynastego najważniejszego składnika. Od tego czasu Grenouille ma cel do którego konsekwentnie dąży. Pragnie utrwalić zapach rudowłosej dziewczyny napotkanej ma jednej z paryskich ulic. Zafascynowany jej zapachem nie zwraca uwagi na urodę dziewczyny. Chłopak osacza ją i przerażona nieznajoma chce uciekać. Zaczynają się szarpać i nie opacznie ją dusi. Wspomniany wcześniej nauczyciel nie nauczył młodego bohatera destylowania woni żywych lub martwych istot. W celu uzyskania tej wiedzy wyrusza do Grasse. W raju dla perfumiarzy Jean-Baptiste ucząc się tej sztuki morduje kobiety, żeby to od nich pobierać woń. Grenouille jest gotowy na wszystko, aby tylko dopiąć swego.
      W tej paryskiej sierocie widać pozbawionego skrupułów morderce, ale ja w nim ujrzałam artystę. Artystę, który za pomocą zapachu definiuje życie. Dla odpowiedniej woni jest w stanie zrobić wszystko.
      Plusem filmu jest na pewno jego nie przewidywalność. Widz musi skupić swoją uwagę na detalach, ponieważ każde nawet najmniejszy szczegół ma znaczenie i niesie za sobą jakieś znaczenie. Bardzo spodobało mi się, że nie gnały tam gwiazdy z czerwonego dywanu, lecz twarze mniej znanych, a aktorzy mogli się pochwalić się znakomitą grą aktorską.
      Francja, a przede wszystkim Paryż przeraża. Scenarzyści i reżyser bardzo mocno skupili się, aby pokazać obecną stolicę mody taką jaką była, Brud, ubóstwo, żebracy na wręcz dołują widza swą realistycznością. Również kostiumy postaci oddają klimat epoki.
      Ostatnie sceny trzymają w napięciu. Za to zakończenie zadziwia. Spodziewać można się śmierci Jeana-Baptiste, jednak tak się nie dzieje. Scena, gdy wszyscy zbiorowo się kochają i popadają w nieograniczoną euforię powąchaniu eliksiru wykonanego prze Grenouille. Jest dopracowany pod każdym szczegółem. Ten krótki moment w filmie pokazuje, jak łatwo jesteśmy podatni na piękno. Z jaką łatwością przychodzi nam zapomnienie o wszystkim i poddanie się czemuś lub komuś w tym przypadku człowiekowi, który jeszcze przed chwilą przez te same osoby był wysłany na lincz.
     Główny bohater jest osobą barwną oraz intrygującą. Wydaje się nie pozornym,   chłopakiem. Jego postać ukazuje, że to co w człowieku najważniejsze zwykle jest nie widoczne dla oczu. Śmierć tych dziewczyn mało go rusza. Traktuje je, jako obiekty badań. Oprócz tej jedynej napotkanej przpadkiem od której wszystko się zaczęło.

czwartek, 17 kwietnia 2014

Spotkanie z Anią i Krzysiem!

To drugi post w historii mojego bloga o tej dwójce, właściwie to pierwszy jednak kiedyś krótka notka na temat pojawiła się obok Martynki - tu.

Poprzednia książka mi się podobała, ale czy te również?
Otóż nie, bynajmniej nie wszystkie.

Ta psotna dwójka wraz z przyjaciółmi postanowiła zbudować domek. Fantastyczny pomysł prawda? Miło było czytać o zacięciu i upartości z jaką dzieci pracują. Mój brat ucieszył się bardzo, gdy mali bohaterowie pracę skończyli i wszystko poszło, jak najbardziej pomyślnie. Dzieciaki, aż do późnego wieczora siedziały w swej "budowli", jednak Ania i Krzyś postanowili przenocować tam. A co jak  przyjdzie burza?





 Piękna okładka, śliczne kolorowe ilustracje. I na tym koniec plusów. Ania i Krzyś pojechali na wieś do rodziny, jak zwykle ciekawi zaczęli wszystko oglądać. Jednak moim zdaniem autor nie stanął na wysokości zadania. Dzieci pojechały na wieś a o zwierzętach hodowlanych takich, jak np.: krowy, świnie, kury, gęsi, kaczki, czy nawet Azor koło budy lub kot na dachu nie ma ani słowa, już nie wspominając o typowej pracy na wsi, a poznają co ptaki owszem na wsiach jest więcej zwierząt i ptaków też, ale jednak cała książka o latających tam ptakach, jak oni są na wsi?


Poniższa pozycja to ciąg dalszy "Ani i Krzysia na wasi". Tym razem mali bohaterowie wybierają się do pobliskiego lasu. Ta książka podobała mi się bardziej niż poprzednia. Jednak to to samo znów tylko o ptakach i innych latających zwierzętach, troszkę o owadach, jednakże o np. lisie, wiewiórce już nic. A jest lepsza, bo pojawia się tutaj nutka tajemnicy, trochę grozy i opis roślinności pobudzał wyobraźnie tym bardziej tą dziecinną.



Ostatnia książka podobała mi się najmniej. Nie pamiętam już nawet o czym była, mój brat nie słuchał tamtejszych przygód nie zainteresowały go.  Jedyne co pamiętam to, jak zwykle piękne, kolorowe ilustracje.







Autor: Marcel Mariel
Tytuł: Ania i Krzyś przyjaciele Martynki budują domek
Tytuł oryginalny:
Liczba stron:
Czas czytania: 20 minut


Autor: Marcel Mariel
Tytuł: Ania i Krzyś przyjaciele Martynki na wsi
Liczba stron: 22
Czas czytania: 20 minut


Autor: Marcel Mariel
Tytuł: Ania i Krzyś przyjaciele Martynki w lesie
Liczba stron: 22
Czas czytania: 20 minut

Autor: Marcel Mariel
Tytuł: Ania i Krzyś przyjaciele Martynki. Wielka wyprawa. 
Tytuł oryginalny:  Jean-Lou & Sophie en Bretagne
Liczba stron: 22
Czas czytania: 15 minut


Przeczytałam w ramach wyzwania "Odnajdź w sobie dziecko".





piątek, 14 lutego 2014

"Taka sobie wróżka"

Autor: Janette Rallison
Tytuł: Taka sobie wróżka
Tytuł oryginalny: My fair godmother
Liczba stron: 384
Czas czytania: 3 dni
Rok wydania: 2010




Moja opinia: Nie jest miło, gdy chłopak z tobą zrywa. Tym bardziej, że okazuje się, iż jest z twoją siostrą i to tuż przed szkolnym balem.

To przeżyła Savanna. Jej chłopak Hunter zrywa z nią dla jej starszej siostry Jane. Dziewczyna zrozpaczona nie ma ochoty na nic. Wtem w jej pokoju zjawia się taka sobie wróżka Chryzantemowa Gwiazda dla przyjaciół Chrissy. Ma spełnić trzy życzenia Savanny. Główna bohaterka nie może w to jednak uwierzyć. Po podpisaniu umowy mówi swoje pierwsze życzenie.

Wyrażenie "taka sobie", jednak coś znaczy, spełnienie życzenia  mija się z marzeniami i oczekiwaniami bohaterki.
Miłość sprawia, że nawet ludzie trzeźwo myślący stają się idiotami.


Życzy sobie życia, jak z bajki, księcia i szczęśliwego zakończenia, jak go pozna. Wróżka opatrznie wszystko rozumie i wysyła ją do bajki "Kopciuszek". Następne życzenia "Królewna Śnieżka", aż w końcu lekkomyślna Chrissy wysyła do Średniowiecza kolegę Tri ze szkoły głównej bohaterki. Dziewczyna szybko musi jakoś mu pomóc. Więc z pomocą znajomego krasnala wraca do epoki rycerzy.

Często wystarczy jedna chwila, by wszystko zmienić


To moja pierwsze spotkanie z twórczością pani Rallison. Funduje nam ona pełną humoru, niezobowiązującą lekturę.
Ta książka to zabawny splot najpopularniejszych bajek. Pokazuje, że życie to nie bajka. Ukazuje je z całkiem innej strony perspektywy z ciemniejszej strony.

   Główna bohaterka początkowo to płytka, głupiutka, dziecinna dziewczyna. Liczy się dla niej tylko wygląd. Tak postrzega ją społeczeństwo, co zaczyna jej przeszkadzać.

Nawet ci, którzy narzekają, że magia nie ma dla nich żadnego znaczenia, w rzeczywistości w nią wierzą.


    Zabawna historia Savanny bardzo przypadła mi do gustu. Jako fance wszelkich bajek. :P Miło spędziłam z nią te trzy wieczory. Śmiejąc się, jak małe dziecko. Ale w końcu wraca z Tristanem do domu czy nie? Jak zakończyły się bajki w wersji takiej sobie wróżki? Dowiecie się tego czytając tą książkę. Polecam!:)


Przeczytane w ramach akcji:

- "Odnajdź w sobie dziecko"
- "Czytam opasłe tomiska"

środa, 22 stycznia 2014

Coś dla maluszków...

Wiem, wiem miałam się tutaj pojawiać już w grudniu, bo tak pisałam, ale czasami trzeba zatęsknić, zrobić sobie urlop odpuścić. Wcale nie żałuję, że tak długo mnie tutaj nie było teraz mam siłę i wenę, by pisać, a nawet czas na pisanie recenzji się znajdzie, bo już trzeci dzień mam ferie. A jak tam u Was? Kiedy macie ferie? 

Dzisiaj króciutko. Mała rozgrzewka. Dzisiaj chcę Wam zaprezentować serię dla dzieci tych najmłodszych, ale interesującą, więc po kolei:

1. Kolejka Błażeja w tej książce poznajemy Błażeja, który jest motorniczym kolejki wraz z nim mały czytelnik może bliżej poznać na czym polega praca motorniczego i z czym musi się zmagać taka osoba. Pani Emilie zabiera malucha wspaniałą przejażdżkę pociągiem.


2.Druga książeczka, czyli  Autobus Mariusza także bardziej przeznaczona jest dla chłopców, jednak nie ma to chyba znaczenia. Oczywiście bohaterem jest tytułowy Mariusz, który codziennie jeździ czerwonym autobusem przez miasto rozwożąc ludzi w w przeróżne miejsca. Widzi kto wsiada kto wysiada i musi sobie poradzić z zakorkowaną ulicą, aby na czas dojechać na przystanek.

3. Chyba każda dziewczynka bawiła/bawi się lalkami sposób zabawy jest przeróżny można udawać pielęgniarkę lub doktora, nianię albo tak jak Lola ugotować dla nich obiad i zrobić herbatę.  :p
Lola gotuje dla lalek

4.  Przed ostatnia książeczka jest z serii,  z którą spotkałam się po raz pierwszy. Mała Luiza śni o tym, aby zostać baletnicą i tańczyć na scenie. Wraz z nią mały czytelnik przenosi się do pięknej krainy snów i marzeń.:)     Mój sen o... Balerinie


5.  I ostatnia pozycja na dzisiaj to coś dla najmłodszych. Ta książeczka jest cudna zawiera wspaniałe ilustracje, kolorowe, piękne. Ku mojemu zaskoczeniu część z nich to zdjęcia plastusiowych modeli. Ilustracje dotyczą morza, więc znajdziemy tutaj rybki, zamkowy piasek i pytania dotyczące tych morskich stworzeń. :)  Morze

Każda przedstawiona przeze mnie książka jest autorstwa dwóch pań Nathalie Belineau i Emilie Beumont


Ad.1:   Tytuł oryginalny: Le train de Bastien
Liczba stron: 13
Rok wydania: 2011


Ad.2:  Tytuł oryginalne: Le bus de Marius
Liczba stron: 13
Rok wydania: 208

Ad.3: Tytuł oryginalny: Lola joue a la dinette
Liczba stron: 12
Rok wydania: 2011

Ad.4: Tytuł oryginalny: Mon reve de... Danseuse etoile
Liczna stron: 12
Czas czytania: 2010

Ad.5: Tytuł oryginalny:  La mer
Liczba stron: 16
Rok wydania: 2007


Przeczytane w ramach akcji  "Odnajdź w sobie dziecko".

piątek, 6 grudnia 2013

Co czyta Martyna?

Hej! Może nikt nie zauważył, ale pewnie ktoś się znajdzie, że prawie tutaj mnie nie ma. Serdecznie Was przepraszam albo nie mam czasu albo sił. Jednak to nie jest tak, że nic nie czytam. Czytam nawet dużo tylko szkoda, że nie książki,które bym chciała.
Chodzę do drugiej klasy liceum o profilu humanistycznym, dlatego to, co Wam teraz pokażę nie powinno Was zdziwić:

1. Słownik angielsko- polski polsko-angielski. Idiomy i gramatyka. 
Tadeusz J. Grzebieniowski, Andrzej, Kaznowski, Lidia Simbierowicz, Sylwia Twardo

No dobra nie czytam go, ale przeglądam i to bardzo często. Jestem pewna, iż zaglądnęłam na każdą stronę.
Polecam ten słownik, bo zawiera w sobie dużo słówek, które często są używane w podręcznikach szkolnych, a nawet w mowie potocznej z idiomami jest podobnie. Gramatyka, zaś znajduje się na samym końcu i jest napisana jakby w pigułce, co bardzo mi się podoba.


2. Słowniczek angielsko- polski polsko-angielski. Anna Reszkiewicz, Alfred Reszkiewicz

Jak jego tytuł wskazuje jest mały i poręczny. Niestety zawiera bardzo mało słów i denerwuje się przynim,bo rzadko jakie znajdę. Polecam go raczej dla osób początkujących i uczniów podstawówki, ponieważ wtedy był mi najbardziej przydatny. Jego ogromnym plusem jest fakt, że znaczenie każdego słowa zilustrowane jest przykładem.



3. Słownik synonimów i antonimów. Beata Gajewska, Marta Pawlus

Rewelacyjny słownik. Należę do osób, którym czasem zabraknie słowa. Ten słownik "znajdzie" zawsze wyraz, który mam na myśli lub pasuje do kontekstu. Haseł jest bardzo wiele, ponieważ, aż 977 haseł głównych, a układ na stronie jest bardzo przejrzysty i ułatwia szukanie słówek. :)




4. Słownik ortograficzny języka polskiego. 

Bardzo stary słowni No dobra nie, aż tak stary, ale jeden z najstarszych jaki mam w domu. Biedak służy mi już od kilku dobrych lat, a wcześniej służył mamie. Zawiera bardzo dużo haseł i zawiera zasady pisowni, co okazuje się bardzo przydatne, jeśli ktoś ma problem z ich zapamiętaniem.

5. Słownik wyrazów obcych.  (Niestety nie znalazłam okładki) Magdalena Tytuła, Jacek Okramus

Mama kupiła mi go w ... Biedronce. Cena nie była duża tylko 10 złotych na dodatek bez grosika. Okazał się bardzo przydatny i zawiera dużo "dziwnych" słów, których nigdy nie słyszałam.

6. Nowa matura. język polski. Poezja. Interpretacje. Marta Makowiecka, Mariusz Pawłoski

Dobra może w tym poście za dużo się rozwodzę nad tym jakie te książki są świetne i przydatne, ale ta przyda się każdej osobie. Na profilu humanistycznym tak, jak mi!:p Również osobą, które chcą się przygotować na lekcje, jednak nigdy nie wiedzą co autor miał na myśli. Wiersze są wyjaśnione w sposób jasny, zrozumiały i zwięzły.

7. Cyprian Norwid. Wybrane wiersze.  Marta Kordys-Tomaszewska

Książeczka bardzo małych gabarytów przez to można ją wziąć wszędzie i wykorzystać w każdej sytuacji. W porównaniu do poprzedniej pozycji ta nie zawiera wiersz, ale same opracowania i krótką biografię poety. Jednak można się z niej wiele dowiedzieć i jak się okazuje nauczyciele przekazują to wszystko na lekcji, co jest tam napisane.



To nie wszystko, ale ja już nie mam sił, aby pisać tych książek jest jeszcze trochę. Nie lubię wpisać haseł wujka Google wolę korzystać z książek, dlatego tak tyle ich jest.




niedziela, 10 listopada 2013

"Paddington przy pracy"

Autor: Michael Bond
Tytuł: Paddington przy pracy
Tytuł oryginalny: Paddington at work
Liczba stron: 147
Czas czytania: 1 godzina
Rok wydania: 2000



Moja opinia: Któż nie zna tego misia? Bardzo charakterystyczny z niego typ. Nosi czerwony kapelusz i niebieski płaszcz, a ze sobą zawsze ma walizkę, gdzie trzyma najpotrzebniejsze rzeczy.

   Pierwszy raz spotkałam się z nim w bajce animowanej na jakimś kanale telewizyjnym. Miś bardzo mnie irytował, ale zarazem tak samo ciekawił.  To bardzo miły i kochany, milusiński niedźwiadek. Mieszka u pewnej rodziny i bardzo dużo podróżuje po świecie.


Najbardziej denerwującą cechą Paddingtona jest fakt, że za co by się nie zabrał to za każdym razem coś zepsuje, ale oczywiście nie umyślnie i zawsze kierują nim dobre intencje i chęć pomocy, a że nie wychodzi to inna sprawa.


    W tej części Paddington postanawia iść do pracy, aby zarobić pieniądze. Niestety zostaje oszukany przez mężczyznę i niedomyślny miś oddaje mu wszystkie pieniądze. Teraz trzeba spłacić dług i odszukać tego pana.

Książka przeznaczona dla dzieci od 7 roku życia.

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Odnajdź w sobie dziecko".

sobota, 2 listopada 2013

Podsumowanie wyjątkowo dwóch miesięcy, czyli września i października. :)

Cześć,  jak tam długi weekend.? Jak Halloween? Obchodzicie te święto? W zeszłym miesiącu nie napisałam żadnego podsumowania miesiąca, więc w tym będzie z dwóch.

Przeczytałam 11 książek:

1. "Monachomachia" Ignacy Krasicki str. 47
2. "Aghata Raisin i ciasto śmierci" M. C. Beaton str. 252
3. "Jak wychować sobie chłopaka?" Jaye Carol str. 132
4. "Mój sekretny jednorożec. Magiczne zaklęcie." str. 121
5. "Nowa Fantastyka" numer 09/2013  str. 80
6. "Kukbuk" nr 2 marzec/kwiecień 2013 str. 191
7. "Konrad Wallenrod" Adam Mickiewicz str. 64
8. "Dziady" Adam Mickiewicz str. 288
9. "Zauroczenie" Margit Sanoemo str. 257
10. "Łańcuszek" Iwona Sobolewska
11. "Być jak .... Adele" str. 239

A teraz reszta.. Jest Was już 70, zaś na fanpage 49. Skomentowaliście 29 razy. W przeciągu dwóch miesięcy dodałam tylko  sześć postów w tym książki przeczytanej w wakacje pt. "Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy".  :( Pełna liczba wyświetleń wynosi           16 746.

poniedziałek, 28 października 2013

"Jak wychować sobie chłopaka?"

Autor: Jaye Caroll
Tytuł: Jak wychować sobie chłopaka?
Tytuł oryginalny: How train a boy?
Liczba stron: 132
Czas czytania: 2 godziny




Moja opinia: Głupi tytuł prawda? Moim zdaniem bardzo infantylny. Pozostaje pytanie, czy w ogóle da się wychować jakiegoś chłopaka? A powinno się? Szczerze mówiąc, a raczej pisząc to nie, bo to jednak człowiek, a nie zwierzątko. Ale o co chodzi z tym tytułem i dlaczego taki?
   Otóż już na pierwszych stronach poznajemy siostry bliźniaczki.Jest poranek, a one szykują się do szkoły. Przy okazji z okna wypatrują chłopaka, który podoba się jednej z nich, przechodzi on tutaj, co rano więc Chloe chce się na niego natknąć niby przypadkiem.

Ich rodzice są w separacji. Mama dziewczynek jest projektantką i ma do uszycia jeden z najważniejszych ze swoich projektów w życiu. Zaś tata nastolatek, który mieszka w przyczepie daje im szczeniaczka. Ich rodzicielka nie jest zadowolona z tego pomysłu od samego początku. Gdy Ridley i Chloe nie udaje się odpowiednio wychować psa mama chce go wydać. Zaś one nie godząc się na to wyprowadzają się do taty.

     Chloe przez ten cały czas próbuje zaimponować przystojniakowi. Dziewczyna jest wielce zdziwiona, gdy odkrywa, że chłopak na tym samym polu kempingowym co jej ojciec. Gdy pewnego razu próbuje nauczyć  niesfornego psiaka sztuczki z książki chłopak zwraca na nią uwagę. Wtedy to czternastolatka dochodzi do wniosku, że techniki porozumiewania się z psem mogą być wykorzystane do kontaktu z płcią przeciwną. Jej siostra Ridley uważa ten pomysł za niedorzeczny, ale w końcu w przypływie desperacji sama próbuje tego.

   Jeśli szukacie ambitnej książki to nie zaglądajcie do niej. Jednak ja muszę Wam się przyznać, że już dawno nie uśmiałam się tak przy książce.Akcja jest szybka przez dużą liczbę przeróżnych wydarzeń.

Dzięki tej opowieści widać , jak bardzo różnią się od siebie siostry, nawet bliźniaczki. Książka bardzo mi się podobała i wcale nie żałuję, że ją wypożyczyłam chociaż był to przypływ chwili. :)

sobota, 12 października 2013

"Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy"

Autor: Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Tytuł: Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy
Liczba stron: 472
Czas czytania: 2 dni
Rok wydania: 2010



Moja opinia: Rodzina jest najważniejszą rzeczą na świecie. Ludzie z nami spokrewnieni są osobami, które najczęściej znają nas najlepiej. Sama uwielbiam słuchać historię moich przodków; bądź swoje wpadki, czy wypadki z wczesnego dzieciństwa.

Jednak istnieją taki rodziny, których los spisał dosyć długą i zawiłą historię. Taką rodziną bez dwóch zdań jest rodzina Zajezierskich.

W małej miejscowości zwanej Gutowie trwają wykopaliska. Pewnego dnia archeolodzy dokonują okrycia szczątek kobiety na której ręku znajduję się pierścień z inicjałami CC. Studentka Iga i jej ojciec wiedzą, że niegdyś należał on do ich rodziny. Młoda kobieta próbuje dowieść, że to prawda.

Ojciec Igi nie jest zadowolony, że córka tak mocno przejęła się sprawą mumii. Niestety mężczyzna ma dużo problemów do rozwiązania. Jego mama Celina Hryć jest ciężko chora, a on ma przejąć po niej rodzinny interes to znaczy cukiernię na rynku. Niestety przez to będzie musiał spłacić ciągle niezadowolone rodzeństwo.


Są błędy, których nie sposób uniknąć.

   Książkę można by było podzielić na trzy części, które zostały przez autorkę porozrywane i umieszczone w różnych miejscach. Każdy rozdział rozpoczyna się rokiem, w którym rozgrywa się akcja. Czytelnik ma okazję poznać ród Zajezierskich od niemal samego początku.


Słowa... Posłańcy myśli, kłamliwi zdrajcy, okrutni zabójcy spokoju dusz niewieścich. Wywołują zamęt w sercu, rumieniec na policzkach, przyspieszając oddech. Każą szeptać wyznanie na wyznaniem, ton wyniosły zmieniają w błagalny, zasnuwają umysł woalem nierealności, wymuszają wiarę w spełnienie marzeń o miłości idealnej.

    Dzięki pani Gutowskiej miałam okazję przenieść się w świat bali, arystokratów i aranżowanych małżeństw. Autorka nie szczędzi opisów. Było one bardzo dokładne przez co czasami obszerna, ale nigdy nie wydawały się długie lub nudne. Dzięki nim czułam się jakbym tam była i przeżywała wszystko wraz z bohaterami.

    Bardzo podobało mi się, że autorka do fabuły wplątała i opisywała wątki historyczne. Również to, że opisywała życie arystokracji bez owijania w bawełnę. Wszystkie intrygi,machlojki, ale też romanse były podane bez mydlenia oczu.

ból jest niczym. Bez niego życie byłoby jak potrawa bez soli – zupełnie pozbawione smaku.

    Dla mnie największy minus to zbyt wiele imion i nazwisk. W całej książce przeplata się bardzo dużo osób. W całym tym galimatiasie nie raz się pogubiłam. Dobrze, że z tyłu powieści było drzewo genealogiczne, które pomagały mi kolokwialnie mówiąc ogarnąć tą liczną rodzinę.

    Porażający był dla mnie stosunek Hryciów do siebie nawzajem. Hryciowie są wobec siebie strasznie wrodzy i nie chętni, choć nie okazują tego prosto w oczy.  Powód jak dla mnie banalny - otóż każde z rodzeństwa chce trochę uszczuplić z majątku rodziców. Jednak tylko najmłodszy syn jest na tyle rozważny i mądry, aby całość wziąć w  ryzy, a przede wszystkim tylko on   i jego córka Iga zajmują się chorą matką w przypadku dziewczyny babcią.

  To pierwsza książka dla dorosłych Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk. Pochłonęłam ją w przeciągu trzech dni. Żadna moc nie zdołała mnie od niej oderwać. Ze strony na stronę chciałam więcej i więcej. Zawsze powtarzałam sobie w myślach, że to już ostatnia strona, ale najczęściej nie było to zgodne z prawdą.

Prostowanie ścieżek losu przynosi często opłakane skutki.

    Ta powieść  bardzo mi się podobała. Po prostu bez zbędnych słów. Miałam przyjemność dzięki niej poznać język pani Małgorzaty i bardzo przypadł mi do gustu, tak samo jak pomysł na fabułę. W dobie królowania wampirów i książek o celebrytach wydaje się być oryginalny, a przy tym zwyczajny.

Jakie czasy tacy żebracy.

  Polecam każdemu szczególnie wielbicielom powieści historycznych i obyczajowych. :)
  Ja nie mogę się doczekać kiedy poznam dalsze losy Gutowa, Hryciów i pierścienia.

piątek, 27 września 2013

"Monachomachia"

Autor: Ignacy Krasicki
Tytuł: Monachomachia
Liczba stron: 32 ( z opracowanie 47)
Czas czytania: 20 minut
Rok wydania: 2003




Moja opinia:  To jest moja pierwsza lektura szkolna w tym roku. Ignacy Krasicki był jednym z reformatorów oświeceniowej Polski. Tworzył bajki, satyry i poematy heroikomiczne.


Jednym z nich jest Monachomachia. Autor opisał w niej spór pomiędzy Dominikanami i Karmelitami bosymi. Dzieło to negatywnie ocenia tych dwóch zgromadzeń. Po opublikowaniu tego utwór spotkał się z liczną krytyką. Pisarz w odpowiedzi napisał Anty-monachomachie.

Krasicki we swej pracy uwypuklił wszystkie cechy, jakich nie powinien posiadać duchowny. Po pierwsze obżarstwo i pijaństwo, są to klasztory żebracze i jak przystało na takie zgromadzenie ich posiłki powinny być pokutne i skromne. Po drugie lenistwo i dążenie do zbytku. Dobrym przykładem jest to, że wstawali dopiero, gdy się wyspali i nie wypełniali należycie swych obowiązków dusz pasterskich.

I śmiech niekiedy może być nauką kiedy się z przywar, nie z osób natrząsa

Jednakże Ignacy Krasicki przede wszystkim wyśmiewa ich głupotę  oraz ciemnotę, co głównie widać w pieśni trzeciej. Otóż mnisi nie wiedzą, gdzie znajduję się klasztorna biblioteka, choć pamiętają, że takowa, gdzieś się znajdowała. Zajmował się nią brat Arnolf, ale było to trzydzieści lat temu. Mężczyźnie wcale nie są zadowoleni, iż będą musieli powrócić do studiowania i uczenia się z przeróżnych ksiąg, bo po prostu wygrywa lenistwo. Zdają sobie jednak sprawę, że to najlepsza broń, aby pokonać przeciwnika muszą pogłębić swą wiedzę.

Szanujmy mądrych, przykładnych, chwalebnych. Śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych

Okazuję się, z uczona dysputa przerodziła się w bijatykę i rzucanie wszelkimi różnymi przedmiotami, a na koniec alkohol rozwiązał im języki.

Pisarz w bardzo komiczny sposób opisał zachowanie mnichów. Ucieka się do wyzwisk pod adresem duchownych. Stosował ironię i sarkazm.

Książki nieszczęsne, waszą zjadłą cnotą. 


Każdego czytelnika rozśmieszą sceny bitwy oraz stosunek duchownych do pracy. No mojej buzi raz po raz pojawiał się pobłażliwy uśmieszek dla wypowiedzi i czynów mnichów. Po tej lekturze mój obraz tamtejszych duchownych trochę się zmienił. Chociaż poemat był wydany już dobry kawałek temu to dostarczył mi sporej dawki humoru tym bardziej, że bardzo lubię satyrę. 

Lektura szkolna do drugiej klasy szkoły ponadgimnazjalnej. 

Przeczytałam w ramach akcji  "Odnajdź w sobie dziecko"

środa, 25 września 2013

Coś dla chłopców....

To ostatnie dwie części serii "Poznajemy pojazdy". Myślę, że wszystkim dzieciom oba pojazdy są znane. Można je spotkać na ulicy każdej miejscowości.

Bohaterem Śmieciarki jest mały Kubuś, który ciekawy świata prosi tatę o wytłumaczenie jemu jakim to sposobem śmieci znikają z pojemnika. Tata tłumaczy wszystko spokojnie synkowi. Chłopiec dowiaduje się, że są różne rodzaje śmieciarek i jak śmieciarze wykonują swoją pracę. Malutkim minusikiem dla mnie jest fakt, że zabrakło informacji, jak należy segregować odpadki i do jakiego pojemnika co wrzucać. Mały bohater dowiaduję się tylko, iż trzeba to robić.

Kolejnym pojazdem jest maszyna budowlana. Mowa tutaj o Koparce, którą Jasiu zobaczył pewnego ranka swym ogrodzie. Chłopiec był bardzo zafascynowany nowo poznanym pojazdem.


Obie książeczki są rymowane. Moją również piękne, kolorowe ilustracje wykonane przez Piotra Koteckiego.

Przeznaczone dla dzieci od 4 lat.

Przeczytała w ramach akcji "Odnajdź w sobie dziecko".




Autor: Izabela Jędraszek
Tytuły: Koparka, Śmieciarka
Liczba stron: 10
Czas czytania: 15 min
Rok wydania: 2012

wtorek, 10 września 2013

"Dziedzictwo przodków"

Autor: Katarzyna Beata Stachowiak
Tytuł: Dziedzictwo przodków
Liczba stron: 424
Czas czytania: 2 dni
Rok wydania: 2013






Moja opinia: Historia kołem się toczy i lubi się powtarzać. Jest na to dobrze znane, ale czemu się tak dzieje to nie wiem. Jedna Z odpowiedzi, która przyszła mi do głowy to fakt, że nie potrafimy uczuć się na błędach a jak tak to bardzo opornie.

Dziś chcę Wam zaprezentować drugą część serii "W kolorze krwi" napisaną przez Katarzynę Beatę Stachowiak. Jak kolejne spotkanie z twórczością tej pani? Czy było tak samo dobre?

Na pierwszych stronach poznałam Barbarę i Adama. Są rodzeństwem i wyjeżdżają przed huraganem, który ma przejść przez ich miasto. W Nowym Orleanie zostawiają wszystko, co im znane i lubiane. Wyprowadzają się do Elizabeth Town, gdzie mieszka bliżej im nie znana druga żona dziadka.


Dziewczyna jest załamana takim obrotem spraw. Niedawno straciła ojca, kiedy już się uporała ze stratą musi zostawić wszystko.

Z XIX- wiecznej Anglii autorka przenosi akcję do bliższego Nam czasu to znaczy roku 2005, co dla nie których czytelników może być dużym plusem.

Wraz z upływem czasu osada przemieniła się w miasteczko z tradycjami i niezwykła historią, gdzie wszyscy znają wszystkich. Jednak w dalszym ciągu ma swoje tajemnice i sekrety.

Otóż ciotka tych dwojga musi przekazać dziedzictwo rodziny Bennetów. Po śmierci jej męża kolejny męski potomek musi zostać człowiekiem-niedźwiedziem. Ale przeszłość i wybory przodków ciągną się jak widma.

Po prawie pół wieku wampiry znów pojawiły się w mieście. Caroline jest szkolną ulubienicą. Dobra uczennica, lubiana przez rówieśników ładna i modnie ubrana. Lucas dla niej, jak brat pracuje w szkole, jako nauczyciel historii.

Carolina i Barbara się zaprzyjaźniły a Adam zakochał się wampirzycy. Pomiędzy pozostałą dwójką również jest chemia, ale z racji koligacji interesów ukrywają wszystko. Istna sielanka prawda?

Niestety Barbara w przypływie chwili, gdy nie była pewna uczuć Lucasa zgodziła chodzić z rówieśnikiem ze szkoły. On zaś, również jest potomkiem Bena przez przypadek odkrył w sobie moce. Niestety swoje zdolności wykorzystał w zły sposób.

Druga część diametralnie się różni od swej poprzedniczki. Akcja jest szybka. Zdarzenie popędza zdarzenie. W pierwszej części relacje Rodrericka i Elizabeth nadawały fabule spokojny charakter. Język jest przystępny i adekwatny do czasów współczesnych, ale nie jest wulgarny lub płytki , jak to się zdarza w niektórych młodzieżówkach

Autorka w tej części w bardzo dobry sposób połączyła przeszłość z teraźniejszością. Przykładem może być tutaj zatajone sekrety Caroliny, które uderzają ją niczym obuch po tylu latach.
Z tą częścią zagwarantowane są każde emocje bez wyjątku. Raz śmiech, innym razem płacz i smutek, aby kompletnie zaskoczyć zakończeniem.

Chciałabym przeczytać kolejną część serii "W kolorze krwi". Dowiedzieć się jak potoczyły się dalsze losy bohaterów, ale także dlatego, że polubiłam twórczość pani Katarzyny. Gorąco polecam!:)


Za książkę w formie e-book'a serdecznie dziękuję autorce Katarzynie Beacie Stachowiak i wydawnictwu Bookio.


Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Czytam fantastykę" .

niedziela, 1 września 2013

Podsumowanie sierpnia. :)

Już koniec wakacji.... Ojej bardzo mi z tego powodu przykro:((((( Nie rozwijając przykrych tematów.

w tym miesiącu przeczytałam & książek:

1."Pani mecenas ucieka" str. 381
2."Z poczwarek w motyle" str. 161
3. "Dziennik Zlaty" str. 134
4. "Boliwia"  str. 126
5. "Wieczna miłość" str. 322
6. "Nigdy nie mów nigdy" str. 124
7. "Dziedzictwo przodków" str. 424

W sierpniu przeczytałam 1 672 strony, co daje 54 strony dziennie. 



W zeszłym miesiącu odwiedziliście mnie 2335 razy przy czym zostawiliście 60 komentarzy. Obserwatorów jest sześćdziesięciu siedmiu.  W tym miesiącu dodałam 7 postów. W tym o "Sprzedawcy broni" i "Panna lew i tarot"  oraz Bezsenniku,czyli o czym dziewczyny rozmawiają nocą. Burza z piorunami.


Następnym miesiącu mam nadzieję, że liczba przeczytanych książek i postów nie spadnie przez szkołę. Na przyszły miesiąc mam kilka zaplanowanych postów. :P

Jak Wam mija ostatni wieczór wakacji?


Martyna





poniedziałek, 26 sierpnia 2013

"Wieczna miłość"

Autor: Katarzyna Beata Stachowiak
Tytuł:  Wieczna miłość
Liczna stron: 322
Czas czytania: 3 dni
Rok wydania: 2012


Moja opinia: Miłość - dla jednych jest to uczucie czysto abstrakcyjne, dla innych więź łącząca dwoje obcych dla siebie ludzi. Pewne jest jedno zwykle przychodzi niespodziewanie w najmniej oczekiwanym momencie.

Rzecz dzieje się w XIX- wiecznej Anglii. Przez całą powieść towarzyszyły mi powozy, konie,bryczki,piękne suknie, i bogate dwory, szlachcice, hrabianki. Dla mnie lepiej być nie mogło. Lubię klimat, który towarzyszył powieścią osadzonym w taki czasie.

Główną bohaterką jest Elizabeth. Właśnie jest ona na wakacjach, gdy jej brat przyjeżdża ze złą wiadomością. Otóż ich rodzice nie żyją. Dziewczynie wali się cały świat. Wraz z Lucasem jest zmuszona wyjechać na wieś i porzucić dotychczasowe życie, między innymi: bale, przyjęcia i drogie sklepy.

Lucas to starszy brat Elizabeth. Pomimo spowinowacenia są dla siebie całkiem obcy. Gdy nastolatka była mała on został wysłany przez rodziców do szkoły wojskowej. Teraz jako żołnierz, który nauczony został dyscypliny, twardości i braku pokazywania emocji bardzo ciężko jemu okazać jakiekolwiek uczucia siostrze. Bardzo ucieszyła się, że z czasem odnaleźli wspólny język i zbliżyli się do siebie. Jednak młoda dziewczyna nie może być z Lucasem w pełni szczera.

Żołnierz nie może dowiedzieć się, kto został wybrankiem jej serca. Mam na myśli tutaj Rodericka - wampira od kilku wieków. Jego spotkanie z panną Westomore to czysty zbieg okoliczności. Kochankowie spotkali się w lesie. Nie trwało to długo, jednak poczuli między sobą więź. Panicz Robillard za uratowanie dziewczyny zostaje zaproszony na obiad do jej domu z czego dziewczyna jest bardzo ucieszona. Ach, nie wspomniała o bardzo ważnej rzeczy po tamtejszych lasach grasuje bestia, którą wraz z wieśniakami próbuje wytropić Lucas. Przez cały czas pozostaje pytanie kim jest owa bestia? Nie powiem, za dużo chcielibyście wiedzieć. :)

Historia to kapryśna pani. Zawsze niszczy tych, którzy mają przeżyć na jej kartach. Co ma ożyć w pieśni, w życiu musi zginąć. 

Jak na realia tamtych czasów główna bohaterka nie długo będzie widziana, jako stara panna. Dlatego trzeba wydać ją za mąż. Decydujący głoś w tej sprawie, żeby nie powiedzieć jedyny ma opiekun Elizabeth, ale on nie chce nawet myśleć o Rodericku, jako szwagrze. Wtedy na horyzoncie pojawia się książę Duncan. Zna on prawdę o Robillardzie, bo również jest wampirem, chcąc się na nim zemścić ubiega się o rękę siostry Lucasa.

Katarzyna Stachowiak stworzyła książkę o miłości. Tematyka popularna w literaturze zwłaszcza współcześnie z wampirami w tle. Jednak ta powieść się wyróżnia. Po prostu jest w niej coś co sprawia, że jest inna.


Przyczynia się do tego główna bohaterka. Początkowa wydaje się być krnąbrna i rozpieszczona. Faktycznie tak jest, ale zmienia się. Sytuacje przed którymi stawia ja los kształtują w niej silną, dojrzałą kobietę. Cechuje ją upartość i zdecydowania oraz konsekwencja podejmowanych decyzji, gdy podejmie decyzję nikt nie potrafi jej od niej odwieść. Dzięki takiej postawie chroni swoich bliskich.

Zapewne nie jedna dziewczyna poddałaby  się i popadła w rozpacz po przeżyciach, które zgotował dla niej los. Jej narzeczony nie jest wybrankiem jej snów, a na dodatek znając prawdę wcale jej nie ułatwia odnalezienia się w nowej sytuacji. Jest bezwzględnym, okrutnym łajdakiem.

Zakończenie kompletnie mnie zaskoczyło. Pani Stachowiak tak ułożyła bied wydarzeń, że nie sposób było się domyśleć co dalej. Końcówka mocno trzymała w napięciu do ostatniej chwili.

Język i styl Katarzyny Stachowiak przyjemnie się czyta, płynnie.  Choć nie które słowa były dla mnie źle użyte, np. :"mój chłopak"; "babskie fanaberie", niby pasowały do sytuacji, jednak do języka dziewiętnastego wieku.

Wszystko dopracowane jest w najmniejszym szczególe. Fabuła, język, a nawet opis przyrody i bohaterowie są idealnie dopasowani do historii. Autorka bardzo dobrze opisała uczucia towarzyszące postacią zwłaszcza Elizabeth.

Nie potrafię w pełni napisać, jak bardzo podoba mi się ta książka. Spędziła przy niej wspaniale czas, a 322 strony minęły w mgnieniu oka. :D


Za książkę w formie e-booka dziękuje Katarzynie Beacie Stachowiak i wydawnictwu Bookio.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Czytamy fantastykę"



piątek, 23 sierpnia 2013

"Panna, lew i tarot"

Autor: Natalie Fields
Tytuł: Panna, lew i tarot
Tytuł oryginalny: Virgo, Leo and tarot
Liczba stron: 124
Czas czytania: 2 godziny
Rok wydania: 2004


Moja opinia:  Seria "Nie dla mamy, lecz dla każdej małolaty" jest jedną z moich ulubionych.  Lubię ją , ponieważ przyjemnie spędza się przy niej czas, a opisane historię są ciekawe i zwyczajne. Mam tutaj na myśli, że autorki nie piszą tutaj o bogatych , krnąbrnych małolatach tylko o normalnych dziewczynach ze zwykłymi problemami. 

   Tak samo jest w tym przypadku. Mary Jo chce zarobić na swój upragniony samochód. Ściśle mówiąc chevroleta. Na jednym z wypadów. z koleżanką znajduje ogłoszenie o pracę. Namawia rodziców, aby jej pozwolili tam jechać.   Zatrudnia się w nadmorskiej restauracji. Właścicielka pozwoliła głównej bohaterce zamieszkać w jednym z pokoi w jej mieszkaniu, aby ta nie musiała codziennie jeździć do rodzinnego domu. Dzięki temu Mary Jo oszczędza czas, a przede wszystkim pieniądze i ma bardzo blisko do pracy, bo starsza pani mieszka nad swoim interesem. 

Nie ma głupich snów. Wszystkie coś znaczą. Nawet jeśli wydaje ci się, że śnią ci się jakieś bzdury...


   Poznaje tam ludzi w swoim wieku. Zauroczyła się w pewnym młodym liderze zespołu. Ten jednak wpada w problem z policją. 

Kiedy jest dużo pracy, nie ma przynajmniej czasu na myślenie.


    Dziewczynę intryguje również Adrian. Jest to chłopak w jej wieku. Dosyć tajemniczy i oschły typ. Unika kontaktu z innymi pracownikami, w czasie popołudniowej przerwy wsiada w samochód i bez słowa gdzieś odjeżdża. Chłopak zaczyna interesować się Mary Jo, co zaskakuje dziewczynę. Umawia się z nią i opowiada swoją historię. 

   Natalie Fields na zaledwie stu dwudziestu czterech stronach stworzyła rewelacyjną historię. Historię tajemniczą, a zarazem zabawną. Z jednej strony śmiałam się z sytuacji z drugiej dopingowałam bohaterów. 

  Dzięki tej książce spędziłam miło czas. W zaledwie w dwie godziny poznałam znakomitą historię. 

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

The Versatile Blogger

Kolejna zabawa blogowa. Zostałam nominowana przez Oczytaaaanaą. Bardzo dziękuje!:)


Zasady:
1. Podziękować nominującemu blogerowi.

2. Pokazać nagrodę The Versatile Blogger u siebie.

3. Ujawnić 7 faktów o sobie.

4. Nominować 15 blogów, które na to zasługują

5. Poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.



Moje fakty:

1. Lubię bluzki z postaciami  z bajek.
2. Uwielbiam  oryginalne kolory włosów to znaczy: czerwone, fioletowe, różniste kolory pasemek, niebieskie. Sama miałam czerwone, a teraz na moich włosach gości mahoniowy fiolet.
3. Lubię robić brzuszki.
4. Moim ulubionym przedmiotem w szkole jest język polski.
5.  Boję się pająków.
6. Jak Garfield lubię lasagne.
7. Mam dużo różnych nakryć głowy i chustek.


Oto moje fakty.

Blogi nominowane prze ze mnie:

1.  http://alone-with-books.blogspot.com/
2.http://siedmiogorogrod.blogspot.com/
3.http://www.zakurzonapolka.pl/
4.http://mroczne-inspiracje.blogspot.com/
5.http://written-by-bird.blogspot.com/
6.http://mylittlelibrary-gumciobook.blogspot.com/
7.http://everydayxbook.blogspot.com/
8.http://zaslodkakawa.blogspot.com/
9.http://decode-books.blogspot.com/
10.http://z-nosem-wsrod-ksiazek.blogspot.com
11.http://niebianskie-pioro.blogspot.com/
12.http://www.tramwajnr4.pl/
13.http://alicja-w-krainie-kosmetykow.blogspot.com/
14.http://papierowyazyl.blogspot.com
15.http://zanim-zajdzie-slonce.blogspot.com/


Pozdrawiam

Martyna